Jeżyk i jabłuszko

Jeżyk i jabłuszko
W pewnym pachnącym sadzie, gdzie jabłonie uginały się od dojrzałych owoców, mieszkał mały jeżyk o imieniu Ignaś. Miał puszyste futerko, malutki ryjek i kolce, które sterczały jak rozczochrane włoski po drzemce.
Pewnego dnia, tuż przed powrotem do domu, Ignaś znalazł najpiękniejsze jabłuszko w całym sadzie — rumiane, pachnące, z idealnym listkiem u szczytu.
— „Zaniosę je mamie! Będzie zachwycona!” — ucieszył się i ostrożnie wyturlał jabłko na ścieżkę prowadzącą do swojej norki.
Szło mu powoli, ale wesoło — bo myśl o uśmiechu mamy rozgrzewała jego małe serduszko. Nagle zza krzaka wyskoczyła wiewiórka Kiki, a zaraz potem bóbr Benek i myszka Tosia.
— „Ignaś! Zagraj z nami w berka!” — wołały.
Jeżyk odłożył jabłko przy krzaku i ruszył do zabawy. Śmiali się, biegali, turlali w liściach i gubili czas, aż niebo zrobiło się różowe od zachodu.
Nagle Ignaś przypomniał sobie o jabłuszku.
— „O nie! Mama!” — pisnął i pobiegł z powrotem pod krzak…
Ale jabłuszka już nie było.
Rozglądał się nerwowo, szukał między źdźbłami trawy, pytał przyjaciół, ale nikt nic nie widział.
Dopiero gdy przechodził obok norki liski Szachrajki, zobaczył coś, co zmroziło mu kolce: nadgryziony ogryzek jabłka i znajomy zielony listek obok.
— „To… to moje jabłko…” — wyszeptał i poczuł ukłucie złości i smutku. Ale liski już nie było — a z jabłka nie zostało nic, prócz wspomnienia.
Ignaś usiadł pod drzewem.
— „Zepsułem wszystko. Mama się zasmuci…” — pomyślał, zerkając na opadające liście.
Wtedy usłyszał trzepot skrzydeł. To był szpak Stefan, który właśnie zrywał jabłka z najwyższych gałęzi.
— „Stefanie! Czy mógłbyś zrzucić jedno jabłuszko… dla mojej mamy?” — zapytał cicho Ignaś.
Szpak spojrzał na niego z uśmiechem i błyskawicznie strącił piękne, czerwone jabłko, które potoczyło się prosto pod nóżki jeżyka.
Z sercem pełnym wdzięczności Ignaś zaniósł je do domu.
Mama ucieszyła się tak bardzo, że aż oczy jej się zaszkliły.
— „Nie za jabłko dziękuję, synku. Za to, że tak bardzo się starałeś.” — powiedziała cicho, tuląc małego jeżyka.
Od tego dnia Ignaś wiedział, że psoty i zabawa są super, ale jeśli chcesz komuś sprawić przyjemność — lepiej najpierw dokończyć to, co ważne… zanim ktoś niechcący skorzyta z okazji.

A jeśli kiedyś będziesz chciał sprawić komuś niespodziankę, ale po drodze coś cię rozproszy — nie martw się.
Ważne, że pamiętasz i się starasz. Bo najważniejsze nie jest jabłko, tylko to, że zrobiłeś to z serca.🍎💛
„Nie największy prezent cieszy najbardziej, lecz najmniejszy —
dany z serca.”
🌈 Bajkowe zadanie (jeśli jeszcze nie śpisz!)
A jeśli jeszcze nie śpisz…
Zamknij oczka i pomyśl — komu dziś możesz sprawić małą radość? Może uśmiech dla mamy? Może „dziękuję” dla taty? A może… buziak dla ukochanej przytulanki?
