Krzyś żartowniś

Krzyś żartowniś
W małej szkółce, tuż za laskiem,
gdzie wiatr cicho śpiewał z piaskiem,
uczył się wśród dzieci Krzyś —
nie był grzeczny, nie od dziś!
To się śmiał, to znów figlował,
to coś szeptał, to żartował,
to za warkocz Zosię ciągnął,
aż się biedna rozpłakała!
Zamiast czytać — kropki stawiał,
zamiast liczyć — głową kiwał.
A gdy pani wzrok podniosła,
Krzyś wydawał dźwięki osła!
Zosia płacze — bo z piórnika
ulubiona gumka znikła,
Krzyś się zmieszał, aż mu wstyd,
już nie fika, już nie broi .
Szuka, grzebie — i znajduje!
— Masz, przepraszam — mówi szczerze.
Od tej pory — słowo daje —
Krzyś się zmienia. Coś się staje!
Już nie straszy, nie hałasuje,
tylko… rysuje i maluje!
Zamiast chować coś dla zabawy —
koloruje cudne obrazy!
Bo choć wcześniej psocił Krzyś —
to inny chłopiec, od dziś!
Od tej pory wie już doskonale,
że żart ma sens, gdy nie boli wcale.
Wciąż się śmieje — lecz z sercem i troską,
bo najpiękniejszy śmiech to ten… z radością!
