Lenka i zasypianie

Lenka i zasypianie
Lenka, co wieczór, pod kołdrę się chowała,
gdy tylko słońce za horyzontem znikało.
„Ciemność jest straszna!” – szeptała z przejęciem
i tuliła misia z wielkim zacięciem.
Ale pewnego razu — ni stąd, ni zowąd —
coś błysło w kącie jak gwiazda nad łąką.
To świetlik mały przysiadł na zasłonie
i szepnął: „Nie bój się, noc gra swą symfonię!”
Za oknem słychać było świerszcze i sowy,
a księżyc rzucał blask — srebrzysty, bajkowy.
Lenka otworzyła jedno oko nieśmiało…
„To nie potwory w szafie skrzypią wieczorem,
lecz dom zasypia z cichutkim chrapaniem.
Noc to przygoda — w snach zamknięta cała,
pełna marzeń, miękka i pachnąca jak zioła.”
Od tej pory — bez płaczu i krzyku —
Lenka zasypia każdego wieczoru.
I wie, że gdy światło zgaśnie w pokoju —
noc czuwa nad nią… cicho, pełna spokoju.
