bajka terapeutyczna o emocjach, ich nazywaniu i rozumieniu
Świstak Rysio i Alfabet Emocji

Ciepła opowieść o świstaku Rysiu, który potrafił w ciągu jednego dnia cieszyć się, smucić, złościć i frustrować tak mocno, że sam nie wiedział, co właściwie się z nim dzieje. Sowa Matylda pokazuje mu, że kiedy uczucia dostają swoje nazwy, łatwiej zacząć je rozumieć i o nich rozmawiać.

bajka terapeutyczna do słuchania i czytania o emocjach i uczuciach około 4 min
Świstak Rysio i Sowa Matylda z księgą Alfabetu Emocji w Dolinie Ech
bajka audio

Posłuchajcie razem

Włącz tę historię, kiedy dziecku trudno powiedzieć, co właściwie czuje albo gdy kilka emocji pojawia się jednocześnie. Rysio odkrywa, że smutek, złość, ciekawość, bezradność czy frustracja nie świadczą o tym, że coś jest z nim nie tak. Można je zauważać, nazywać i o nich mówić.

Przeczytaj bajkę samodzielnie Cała opowieść jest tutaj — rozwiń ją, kiedy macie ochotę wspólnie poczytać.
czas na opowieść

Świstak Rysio i Alfabet Emocji

Poznajcie Rysia — małego świstaka, który wszystko przeżywał bardzo intensywnie. Dopiero spotkanie z mądrą Sową Matyldą pomaga mu odkryć, że mnogość uczuć nie jest wadą — trzeba tylko nauczyć się trochę lepiej je rozpoznawać.

Świstak Rysio był znany w całej Dolinie Ech.

Najmniejszy, ale najbardziej ekspresyjny ze wszystkich.

Pewnego poranka wybiegł z norki z radosnym piskiem — bo słońce świeciło piękniej niż zwykle.

Kilka godzin później siedział już pod skałą, smutny i zgarbiony, bez powodu ocierając łapką oczy.

A wieczorem zezłościł się na kamień, o który się potknął… i tupnął tak mocno, że spadła mu czapeczka z mchu.

Rysio westchnął ciężko.

– Dlaczego ja tak mam? Czemu nie potrafię być po prostu szczęśliwy jak inni?

Ale inni wcale nie byli cały czas szczęśliwi — tylko Rysio tego nie widział.

Tego dnia, gdy emocje znowu mieszały mu się jak liście na wietrze, usłyszał znajome „uhu…”.

To była Sowa Matylda.

Szła tak cichutko, że jedynie jej okulary brzęczały przy każdym kroku.

– Rysiu — powiedziała łagodnie — widzę, że Twój dzień pełen jest kolorów, których jeszcze nie znasz.

– Ale ja nie chcę tych kolorów! Czasem jest ich za dużo! – jęknął świstak.

Matylda usiadła obok i otworzyła niewielką, pięknie zdobioną księgę.

– A może problem wcale nie jest w kolorach… tylko w tym, że nie wiesz, jak się nazywają? Oto Alfabet Emocji.

Rysio spojrzał do środka.

Na każdej stronie była litera i słowo — a obok malutka ilustracja:

  • A jak Asertywność – mała tarcza z uśmiechem.
  • B jak Bezradność – deszcz i parasolka.
  • C jak Ciekawość – latarenka.
  • D jak Duma – złota gwiazdka.
  • E jak Empatia – dwie splecione łapki.

Niektóre litery miały nawet po dwa słowa i więcej.

Księga pachniała lawendą i czymś… uspokajającym.

– Spróbuj nazwać to, co czujesz — zaproponowała Matylda.

Rysio pomyślał.

– Dzisiaj rano czułem… C jak Ciekawość, bo chciałem pobiec na skałki!

– Potem… B jak Bezradność, bo nie wiedziałem, co zrobić, gdy zgubiłem orzeszka.

– A teraz… chyba F jak Frustracja… bo tak bardzo chciałem, żeby wszystko było idealnie.

Matylda skinęła głową.

– Rysiu, właśnie zrobiłeś coś bardzo ważnego.

Nazwanie emocji to jak zapalenie lampki w ciemnym pokoju — od razu widzisz, gdzie jesteś.

Świstak poczuł, jak jego małe serduszko bije spokojniej.

Nagle świat nie wydawał się już taki ogromny i straszny.

Od tego dnia Rysio każdego ranka otwierał swój Alfabet Emocji i zaznaczał jedną lub kilka literek.

Z czasem odkrył, że emocje przychodzą i odchodzą.

Nie zawsze są wygodne, ale każda z nich ma swoje zadanie.

Zaczął też inaczej rozmawiać z przyjaciółmi.

Kiedy Jeżyk nadepnął mu przypadkiem na ogonek, Rysio powiedział:

– Zrobiło mi się trochę źle i zły byłem przez chwilkę, ale teraz już mi lepiej.

A Jeżyk odpowiedział:

– Dobrze, że mi to powiedziałeś. Już będę uważał!

Świat stał się prostszy.

A Rysio — odważniejszy.

Pewnego wieczoru Matylda zabrała go na szczyt wzgórza.

Cała dolina mieniła się kolorami zachodu.

– Widzisz, Rysiu — każdy dzień ma wiele barw.

Czasem jasnych, czasem ciemnych.

Ale razem tworzą coś pięknego.

Rysio uśmiechnął się lekko.

– Tak, jak moje emocje!

– Dokładnie tak – odpowiedziała pogodnie Matylda.

A jeśli kiedyś poczujesz, że w Twoim serduszku miesza się wiele emocji naraz, może właśnie Twój własny alfabet próbuje opowiedzieć Ci historię o tym, kim jesteś. Emocje nie są naszymi wrogami. Są jak mapy, które prowadzą nas przez dni — jeśli tylko nauczymy się je czytać.
twój alfabet uczuć

Zadanie po bajce

Stwórz własny Alfabet Emocji. Możesz narysować symbole do każdej literki albo dopisać emocje, których Rysio jeszcze nie odkrył. Na koniec wybierz jedną literkę, która najlepiej pasuje do tego, co czujesz dzisiaj.

myśl z opowieści

Co warto zapamiętać?

Możemy czuć kilka rzeczy naraz, a uczucia mogą zmieniać się nawet wiele razy w ciągu jednego dnia. Nie musimy być cały czas szczęśliwi. Smutek, złość, frustracja czy bezradność również są częścią życia. Kiedy próbujemy nazwać, co się z nami dzieje, łatwiej powiedzieć o tym drugiej osobie i zastanowić się, czego w tej chwili potrzebujemy.

Nazwanie emocji to jak zapalenie lampki w ciemnym pokoju — od razu widzisz, gdzie jesteś.
porozmawiajcie razem Pytania po bajce

Po wysłuchaniu historii możecie spokojnie porozmawiać o tym, jak różne uczucia pojawiają się w ciągu dnia i jakie słowa pomagają je opisywać.

  1. Dlaczego Rysio myślał, że nie potrafi być szczęśliwy jak inni?
  2. Co pokazała mu Sowa Matylda?
  3. Dlaczego nazwanie emocji może pomóc, kiedy czujemy za dużo naraz?
  4. Jaką emocję czujesz dzisiaj i jaką literką mogłaby się zaczynać?
dla rodzica

Dlaczego warto wrócić do tej historii?

„Świstak Rysio i Alfabet Emocji” zaczyna się od bardzo ważnej dziecięcej myśli: „Czemu nie potrafię być po prostu szczęśliwy jak inni?”. Rysio obserwuje własne emocje od środka, natomiast innych widzi głównie z zewnątrz. Nie zauważa więc, że oni również bywają smutni, zezłoszczeni, zagubieni czy sfrustrowani. To dobra okazja, żeby pokazać dziecku, że nikt nie czuje jednej przyjemnej emocji przez cały czas.

Najważniejszym narzędziem Matyldy jest język. Samo nazwanie: „jestem zły”, „jest mi smutno”, „czuję frustrację” nie rozwiązuje automatycznie trudnej sytuacji, ale może pomóc lepiej ją rozpoznać. Zamiast jednego wielkiego „źle mi” pojawia się bardziej konkretna informacja, od której łatwiej rozpocząć rozmowę.

Warto też doprecyzować, że bajkowy „Alfabet Emocji” traktuje to pojęcie szeroko. Bezradność, ciekawość, duma czy frustracja dobrze pasują do rozmowy o przeżyciach wewnętrznych, natomiast asertywność i empatia nie są emocjami w ścisłym znaczeniu. Asertywność jest sposobem komunikowania własnych granic i potrzeb, a empatia wiąże się z rozumieniem oraz uwzględnianiem doświadczeń drugiej osoby. Nie trzeba zmieniać zabawy — można po prostu powiedzieć, że alfabet może zawierać zarówno uczucia, jak i ważne umiejętności.

Zdanie, że każda emocja „ma swoje zadanie”, również warto rozumieć jako pomocną metaforę. Emocje mogą zwracać naszą uwagę na potrzeby, wydarzenia czy relacje, ale nie zawsze mówią nam dokładnie, co się wydarzyło ani co powinniśmy zrobić. Złość może na przykład pojawić się, gdy czujemy niesprawiedliwość, ale samo uczucie złości nie oznacza jeszcze, że nasza interpretacja sytuacji musi być w stu procentach trafna.

Historia dobrze pokazuje też, po co dziecku słowa dotyczące emocji w relacjach z innymi. Kiedy Rysio mówi Jeżykowi, jak się poczuł, przyjaciel może zareagować i następnym razem uważać. To znacznie więcej niż samo „rozpoznawanie emocji” — to początek uczenia się, jak opowiadać innym o własnym doświadczeniu bez wstydu i bez konieczności ukrywania go.

Chcesz poznać więcej bajek?

Wróć do biblioteki Magicznych Czytanek i wybierz kolejną opowieść do słuchania, czytania albo wspólnej rozmowy z dzieckiem.

Podobne wpisy