bajka terapeutyczna o zmianie, pierwszej klasie i potrzebie przewidywalności
Olek, który bał się zmian

Ciepła opowieść o chłopcu, który najlepiej czuł się wtedy, gdy wiedział, co wydarzy się za chwilę. Zbliżająca się pierwsza klasa przynosi jednak mnóstwo niewiadomych. Razem z mamą Olek odkrywa, że nie trzeba znać całej przyszłości — czasem wystarczy przygotować pierwszy krok i pamiętać, co mimo zmiany nadal pozostaje znajome.

bajka terapeutyczna do słuchania i czytania o lęku przed zmianą czas: ok. 6 min
Olek z planem pierwszego dnia szkoły przygotowanym razem z mamą
bajka audio

Posłuchajcie razem

Włącz tę historię, kiedy zbliża się pierwsza klasa, nowe przedszkole, przeprowadzka, wyjazd albo inna zmiana, która budzi wiele pytań. Olek pokazuje, że potrzeba wiedzy o tym, co wydarzy się po kolei, może pomagać odzyskać spokój, a nowe łatwiej poznawać, kiedy obok pozostają znajome rzeczy i bezpieczni ludzie.

Przeczytaj bajkę samodzielnie Cała opowieść jest tutaj — rozwiń ją, kiedy macie ochotę wspólnie poczytać.
czas na opowieść

Olek, który bał się zmian

Poznajcie Olka — chłopca, któremu łatwiej było, kiedy znał kolejny krok. Zbliżająca się pierwsza klasa jest jednak pełna rzeczy, których nie da się jeszcze znać. Na szczęście mama pomaga mu przygotować prostą mapę pierwszego dnia.

Olek lubił, gdy świat układał się w kolejność.

Jak poranek, który zaczynał się od śniadania.

Jak droga, na której wiedział, gdzie jest zakręt, a gdzie przejście dla pieszych.

Kiedy jechał z rodzicami nad morze, dopytywał:

– Najpierw pakujemy walizki, potem jedziemy autem, a potem idziemy na plażę, prawda?

Kiedy spędzał wakacje u dziadków, też lubił wiedzieć:

– Najpierw śniadanie, potem spacer, a po obiedzie odpoczynek?

Gdy znał kolejny krok, oddychało mu się łatwiej.

Świat robił się spokojniejszy.

Podczas wakacji myśli o szkole były gdzieś bardzo daleko.

Tak daleko jak wrzesień, który jeszcze nie miał zapachu zeszytów ani dźwięku dzwonka.

Były za to lody, piasek między palcami i długie wieczory u dziadków.

Olek wiedział, że po wakacjach pójdzie do pierwszej klasy, ale to było jeszcze nie teraz, jeszcze nie naprawdę.

Pewnego słonecznego sierpniowego dnia mama zabrała Olka na zakupy.

Nie po lody.

Nie po zabawki.

Po zeszyty.

Olek trzymał w ręku listę, a mama czytała nazwy na głos:

– Zeszyt w trzy linie.

– Kredki.

– Piórnik.

Olek dotykał okładek.

Wkładał zeszyty do koszyka.

Słyszał, jak kartki cicho szeleszczą.

I właśnie wtedy coś w nim drgnęło.

Koszyk robił się coraz cięższy.

A razem z nim — coś w brzuchu Olka.

– Mamo… – zapytał cicho, między jedną półką a drugą.

– To już niedługo, prawda?

Mama spojrzała na niego z troską i skinęła głową.

– Tak, Olku. Już niedługo. Idziesz do pierwszej klasy.

I nagle wakacje przestały być takie beztroskie.

Nowa szkoła.

Nowa sala.

Nowe dzieci.

Nowa pani.

To, co nowe, było jak droga bez znaków.

Olek nie wiedział, gdzie jest początek, a gdzie koniec.

I właśnie dlatego w jego głowie pojawiało się coraz więcej pytań.

Tego wieczoru długo leżał w łóżku, patrząc w sufit.

Próbował wszystko sobie wyobrazić.

Krok po kroku.

Ale im bardziej próbował, tym bardziej czuł, że potrzebuje czegoś znajomego.

Mama przyszła do jego pokoju i usiadła na brzegu łóżka.

– Widzę, że twoja głowa dziś bardzo pracuje – powiedziała cicho.

– Boję się zmian – wyszeptał Olek. – Nie wiem, co po czym będzie.

Mama chwilę pomyślała, a potem przyniosła kartkę i kredki.

– Zrobimy plan – zaproponowała. – Taki, który pomoże ci oprzeć się na tym, co już znasz.

Najpierw Olek narysował swój plecak.

Potem ulubione buty.

Drogę do szkoły.

I uśmiech mamy na pożegnanie.

– To wszystko się nie zmienia – powiedziała mama. – To zostaje z tobą.

Potem narysowali pierwszy dzień: wejście do szkoły, salę, panią, przerwę i powrót do domu.

– Nie musisz wiedzieć wszystkiego – dodała mama.

– Wystarczy, że wiesz, od czego zacząć.

Olek poczuł, że w środku robi mu się ciszej.

Plan był gotowy i leżał złożony na półce, między książką a pudełkiem z kredkami.

Czas płynął dalej.

Dni robiły się krótsze.

Poranki chłodniejsze.

Aż w końcu nadszedł ten dzień.

Pierwszy dzień szkoły.

Olek obudził się wcześniej niż zwykle.

Nie miał jeszcze tornistra.

Nie musiał brać zeszytów ani piórnika.

Ale w kieszeni miał coś ważnego.

Złożoną kartkę.

Plan, który ułożył z mamą.

Tego dnia Olek szedł z mamą wolniej niż zwykle, wsłuchując się w każdy krok.

Mama trzymała go za rękę.

A Olek co chwilę dotykał kieszeni, jakby sprawdzał, czy plan nadal tam jest.

Nie musiał na niego patrzeć.

Wystarczyło wiedzieć, że jest.

Ale kiedy wszedł do szkoły… stało się coś niespodziewanego.

Nie było tak strasznie.

W szatni ktoś się śmiał, ktoś machał ręką, a w powietrzu pachniało nowymi kredkami.

Dzieci nie wyglądały na groźne.

Wyglądały na ciekawskie i trochę podekscytowane — tak jak on.

Obok Olka stanął chłopiec w podobnych butach.

– Cześć, jestem Krzyś – powiedział. – Ty mieszkasz w tej klatce obok, prawda?

Olek aż mrugnął ze zdziwienia.

– Tak… – odpowiedział ze szczerym uśmiechem.

Supełek w brzuchu Olka zrobił się mniejszy.

A potem przyszła pani.

Była miła.

Nie mówiła szybko.

Najpierw pokazała im salę, a potem powiedziała:

– Zanim zaczniemy, opowiem wam wszystko po kolei. Krok po kroku.

Olek słuchał uważnie.

Pani tłumaczyła dokładnie tak, jak lubił Olek.

Szkoła była nowa… ale była prawie jak plan, który ułożył z mamą.

Kiedy wracali do domu, Olek szedł już szybciej.

Mama uśmiechnęła się do niego i pogładziła go po włosach.

– Dobrze sobie poradziłeś, synku – powiedziała cicho. – Jestem z ciebie bardzo dumna.

W domu wyjął kartkę z kieszeni i chwilę na nią patrzył.

Potem wsunął ją ostrożnie do nowego piórnika.

Na wypadek, gdyby któregoś dnia w szkole poczuł ten znajomy supełek w brzuchu.

Dla spokoju.

I na pamiątkę tego, że dał radę.

A jeśli kiedyś poczujesz, że boisz się czegoś nowego, że świat zmienia się szybciej, niż byś chciał — pomyśl o Olku. Zmiana nie zabiera wszystkiego. Zawsze coś zostaje: znajome buty, czyjaś ręka, pierwszy krok, spokojny plan albo oddech, który pomaga ruszyć dalej.
oswajamy to, co nowe

Zadanie po bajce

Jeśli czeka Cię zmiana, pomyśl, co zostaje takie samo. Narysuj swój pierwszy krok: drogę, plecak, ulubione buty, osobę, która Ci pomaga, albo miejsce, do którego wrócisz po wszystkim. Pamiętaj, że nie musisz wiedzieć wszystkiego naraz.

myśl z opowieści

Co warto zapamiętać?

Nowa sytuacja może być trudna właśnie dlatego, że jeszcze nie wiemy, jak będzie wyglądała. Nie trzeba jednak poznać od razu wszystkich odpowiedzi. Można zacząć od pierwszego kroku, przygotować prosty plan i zauważyć rzeczy, które mimo zmiany pozostają znajome. A jeśli nadal się boimy, możemy powiedzieć o tym komuś, komu ufamy.

Nie musisz wiedzieć wszystkiego. Wystarczy, że wiesz, od czego zacząć.
porozmawiajcie razem Pytania po bajce

Po wysłuchaniu historii możecie porozmawiać o tym, co w nowej sytuacji jest nieznane, co pozostanie takie samo i jaki może być pierwszy bezpieczny krok.

  1. Dlaczego Olek lubił wiedzieć, co będzie po kolei?
  2. Co sprawiło, że zaczął bać się pierwszej klasy?
  3. Jak mama pomogła Olkowi przygotować się do zmiany?
  4. Co Tobie pomaga, kiedy czeka Cię coś nowego?
dla rodzica

Dlaczego warto wrócić do tej historii?

„Olek, który bał się zmian” bardzo dobrze pokazuje, że potrzeba przewidywalności sama w sobie nie jest problemem. Olek funkcjonuje spokojniej, kiedy wie, co wydarzy się po kolei. Dopiero sytuacja pełna niewiadomych uruchamia w nim napięcie. Zamiast przekonywać go, że „nie ma się czego bać”, mama próbuje zrozumieć, czego konkretnie mu brakuje.

Plan pierwszego dnia jest dobrym narzędziem, ponieważ zamienia wielkie i nieokreślone „idę do szkoły” na kilka mniejszych elementów: drogę, wejście, salę, nauczycielkę, przerwę i powrót do domu. Podobnie można przygotować dziecko do wizyty u lekarza, wyjazdu, przeprowadzki czy pierwszych zajęć w nowym miejscu.

Ważne jednak, aby plan nie stawał się obietnicą, że rzeczywistość przebiegnie dokładnie według rysunku. Plan ma ograniczać liczbę niewiadomych, a nie usuwać je wszystkie. Dobrze można więc dodać: „Mniej więcej tak to będzie wyglądało. Niektóre rzeczy mogą się zmienić, a jeśli tak się stanie, będziemy zastanawiać się nad kolejnym krokiem”.

Bardzo trafne jest również szukanie tego, co podczas zmiany pozostaje znajome. U Olka są to własne buty, droga, obecność mamy i możliwość powrotu do domu. Dla innego dziecka może to być ulubiony drobiazg, znana osoba, stały rytuał pożegnania albo informacja, kto i kiedy je odbierze. Takie „punkty stałe” mogą budować poczucie bezpieczeństwa bez udawania, że nowe miejsce przestało być nowe.

Warto też zauważyć, że mama nie zabiera Olkowi planu, kiedy wchodzi do szkoły. Kartka zostaje w jego kieszeni. Chłopiec nawet nie musi na nią patrzeć — uspokaja go sama świadomość, że ma ją przy sobie. Takie przedmioty przejściowe mogą czasem pomagać dziecku podczas pierwszych dni w nowym miejscu, jeśli zasady szkoły na to pozwalają.

Pierwszy dzień Olka przebiega lepiej, niż się obawiał, ale nie każde dziecko odczuje podobną ulgę tak szybko. Lęk może wracać rano, podczas rozstania, po weekendzie albo przy kolejnej nowej sytuacji. Nie oznacza to, że wcześniejsze przygotowanie „nie zadziałało” ani że dziecko powinno już przestać się bać. Oswajanie zmiany często jest procesem, a nie jednym przełomowym momentem.

Dlatego finałowe „dał radę” najlepiej rozumieć szeroko. Olek nie odnosi sukcesu dlatego, że całkowicie przestaje się bać. W jego piórniku nadal zostaje plan na wypadek powrotu znajomego supełka w brzuchu. Poradzenie sobie może więc oznaczać: bałem się, potrzebowałem wsparcia, zrobiłem pierwszy krok i wiem, z czego mogę skorzystać, jeśli lęk pojawi się znowu.

Chcesz poznać więcej bajek?

Wróć do biblioteki Magicznych Czytanek i wybierz kolejną opowieść do słuchania, czytania albo wspólnej rozmowy z dzieckiem.

Podobne wpisy