Historie z Piórnika

Fifi ma plan!

Hania i ołówek Piko

Nocą w piórniku nawet mały problem potrafi zamienić się w wielką przygodę. Gdy żółta kredka zaklinowuje się pod gumką, Fifi natychmiast ogłasza, że ma plan. Chwilę później Piko po raz pierwszy znajduje się poza piórnikiem.

ok. 11 min nocna przygoda
▶ Włącz odcinek ✎ Czytaj historię
Piko, Fifi i mieszkańcy piórnika podczas nocnej przygody
W tym odcinku

Co może pójść nie tak?

Żółta kredka utknęła, Fifi ma genialny plan, a Gabi już przeczuwa kłopoty. Niewinna akcja ratunkowa szybko zmienia się w nocną przygodę, podczas której Piko po raz pierwszy odkrywa świat poza bezpiecznym wnętrzem piórnika.

Zeszyt Hani Otwórz i przeczytaj historię
Historie z Piórnika • Odcinek 05

Fifi ma plan!

Tego wieczoru Hania odrabiała lekcje trochę dłużej niż zwykle.

Najpierw przepisała do zeszytu kilka wyrazów z tablicy, potem dorysowała obok małego kota, który miał wyglądać na bardzo poważnego, ale wyszedł raczej tak, jakby właśnie zobaczył miskę pełną brokułów.

Hania przyjrzała mu się uważnie.

– No trudno – powiedziała. – Zostajesz taki.

Piko leżał obok zeszytu i, choć oczywiście nie mógł się poruszyć, kiedy Hania patrzyła, był całkiem zadowolony z kota.

Zwłaszcza z jego uszu.

Jedno było większe od drugiego.

Piko uważał, że właśnie dzięki temu kot miał charakter.

Kiedy Hania skończyła lekcje, zaczęła pakować przybory do piórnika. Najpierw kredki. Potem Gabi. Następnie Fifi, Lusię i na końcu Piko.

Robiła to szybko, bo z kuchni pachniało kakao.

– Haniu! – zawołała mama.

– Już idę!

Hania wsunęła ostatnią kredkę do piórnika, zasunęła zamek prawie do końca i pobiegła.

Prawie.

Przy samym końcu została maleńka szczelina.

Tak niewielka, że Hania jej nie zauważyła.

Ale kiedy w pokoju zrobiło się cicho, światło zgasło, a za oknem pojawił się księżyc, szczelina wyglądała dla mieszkańców piórnika jak otwarte drzwi.

Najpierw poruszył się Piko.

Przeciągnął się ostrożnie, jak tylko ołówek potrafi się przeciągnąć, po czym podniósł głowę.

– Wszyscy cali?

– Oczywiście – odpowiedziała Gabi.

– Prawie! – pisnęła Fifi.

– Co znaczy „prawie”? – zapytała Lusia.

Z prawej strony dobiegło głuche:

– Mmmmmm!

Piko odwrócił się.

Żółta kredka była wbita bokiem pod elastyczną gumkę wszytą w ściankę piórnika. Wystawał tylko jej czubek i kawałek korpusu.

– Żółta? – zawołał Piko.

– Mmmmmm!

– Chyba powiedziała, że wszystko w porządku – stwierdziła Fifi.

– Albo że utknęła – powiedziała Lusia.

– Mmmmmm!

Gabi przesunęła się bliżej.

Przez chwilę bardzo poważnie oglądała miejsce, w którym kredka się zaklinowała.

– Zdecydowanie utknęła.

Fifi aż podskoczyła.

– Mam plan!

W piórniku zapadła cisza.

Piko spojrzał na Gabi.

Lusia spojrzała na Gabi.

Pozostałe kredki również spojrzały na Gabi.

Gabi westchnęła.

– Tego właśnie się obawiałam.

Fifi nie zwróciła na nią uwagi.

– Potrzebujemy dźwigni!

– Nie – odpowiedziała Gabi.

– Jeszcze nie powiedziałam, co będzie dźwignią.

– Powiedziałaś to, patrząc na mnie.

– Bo jesteś długa.

– Jestem linijką.

– Właśnie!

Gabi zamknęła oczy.

– To nie jest argument.

Piko podszedł do żółtej kredki.

– Może po prostu ją wyciągniemy?

– Świetny pomysł! – zawołała Fifi. – Wyciągniemy ją za pomocą dźwigni!

Gabi poruszyła się o milimetr do tyłu.

– Nie będę dźwignią.

– A mostem?

– Nie.

– Katapultą?

– Absolutnie nie.

– To może…

– Nie.

Fifi zmrużyła oczy.

– Nawet nie wiesz, co chciałam powiedzieć.

– Z doświadczenia wiem, że odpowiedź brzmi „nie”.

Piko parsknął śmiechem.

W końcu cała grupa zebrała się wokół zaklinowanej kredki.

Niebieska uważała, że należy ciągnąć w lewo.

Zielona twierdziła, że w dół.

Czerwona upierała się, że najlepiej zrobić to szybko.

Brązowa radziła poczekać.

– Na co? – zapytała Fifi.

– Jeszcze nie wiem.

– Bardzo pomocne.

Lusia pochyliła się nad żółtą.

– Spróbujemy spokojnie. Piko złapie tutaj, ja z drugiej strony, a Gabi…

– Będę nadzorować – oznajmiła Gabi.

– …pomoże nam ją lekko podważyć – dokończyła Lusia.

Gabi przez chwilę nic nie mówiła.

– To nie jest dźwignia – dodała szybko Lusia.

– Oczywiście, że nie – powiedziała Fifi. – To pomocniczy element podważający.

Gabi spojrzała na nią bardzo długo.

– Czuję się znacznie lepiej.

Ustawili się.

Piko złapał żółtą kredkę za jeden bok.

Lusia za drugi.

Gabi wsunęła się ostrożnie pod elastyczną gumkę.

Fifi stanęła z przodu.

– Dobrze! Na trzy!

– Dlaczego ty liczysz? – zapytała Gabi.

– Bo mam głos dowódcy.

– Masz głos temperówki.

– Jeden!

– Fifi…

– Dwa!

– Fifi.

– TRZY!

Wszyscy pociągnęli.

Przez sekundę nic się nie wydarzyło.

Potem przez drugą.

A w trzeciej żółta kredka wystrzeliła spod gumki.

– AAAAA!

Przeleciała przez pół piórnika.

Wpadła w niebieską.

Niebieska uderzyła w zieloną.

Zielona przewróciła czerwoną.

Czerwona z kolei potoczyła się prosto na Gabi.

W jednej chwili całe wnętrze piórnika zamieniło się w plątaninę kredek, jęków, śmiechu i okrzyków.

– Udało się! – krzyknęła Fifi.

Spod stosu kredek odezwał się głos Gabi:

– Chciałabym oficjalnie zaznaczyć, że to nie było rozwiązanie.

Piko śmiał się tak bardzo, że nie zauważył, że toczy się coraz bliżej zamka.

I jeszcze trochę.

I jeszcze.

Aż nagle poczuł pod sobą pustkę.

– O…

Zniknął.

– Piko? – odezwała się Lusia.

Z zewnątrz dobiegło ciche:

– Au.

Wszyscy zamarli.

Fifi pierwsza podbiegła do szczeliny.

– PIKO WYPADŁ!

– Słyszymy – powiedziała Gabi, nadal próbując wydostać się spod kredek.

Piko leżał na biurku.

Tuż obok piórnika.

Naprawdę niedaleko.

Z miejsca, w którym zwykle leżał, byłoby to najwyżej kilkanaście centymetrów.

Teraz jednak te kilkanaście centymetrów wyglądało jak ogromna droga.

Blat biurka ciągnął się przed nim szeroko i daleko.

Po lewej stronie stał kubek z długopisami.

Po prawej leżał zeszyt Hani.

Jeszcze dalej piętrzył się stos książek.

A za krawędzią biurka zaczynała się ciemność pokoju.

Piko przestał się śmiać.

– Wszystko dobrze?! – zawołała Lusia.

– Tak!

– Dasz radę wrócić?! – krzyknęła jedna z kredek.

Piko spróbował się potoczyć.

Ruszył kawałek.

Potem jeszcze kawałek.

I zatrzymał się.

Piórnik znajdował się nieco wyżej, oparty o zeszyt.

– Chyba nie – odpowiedział.

Fifi wychyliła się przez szczelinę.

– Mam plan!

– NIE! – krzyknęła Gabi.

Jej głowa pojawiła się obok Fifi.

– Tym razem najpierw myślimy.

– Ja zawsze myślę.

– Właśnie to mnie niepokoi.

Lusia spojrzała na zamek.

Przy suwaku wisiała mała gwiazdka — bryloczek Hani.

Kołysała się lekko nad biurkiem.

– A gdybyśmy opuścili gwiazdkę?

Piko spojrzał w górę.

– Chyba dosięgnę.

– Widzicie? – ucieszyła się Fifi. – Dokładnie taki miałam plan.

– Nieprawda – powiedziała Gabi.

– Bardzo podobny.

– Chciałaś użyć mnie jako katapulty.

– To był plan wcześniejszy.

Mieszkańcy zabrali się do pracy.

Gabi zaparła się o bok piórnika.

Lusia przytrzymała suwak.

Kredki zaczęły przesuwać łańcuszek bryloczka centymetr po centymetrze.

Fifi kierowała wszystkim z takim zaangażowaniem, jakby co najmniej prowadziła wielką wyprawę ratunkową przez ocean.

– Trochę w lewo!

– To jest moje prawo – zauważyła niebieska.

– To w drugie lewo!

– Nie ma drugiego lewa – powiedziała Gabi.

– Teraz już jest!

Gwiazdkowy bryloczek zsunął się niżej.

Piko spróbował do niego dotrzeć.

Brakowało mu odrobiny.

Jeszcze kawałeczek.

– Niżej! – zawołał.

W środku wszyscy pociągnęli mocniej.

Gwiazda opadła.

Piko zaczepił się o łańcuszek.

– Mam!

– Ciągniemy! – krzyknęła Fifi.

– Powoli – poprawiła ją Lusia.

– Powoli ciągniemy!

Centymetr po centymetrze Piko przesuwał się w stronę piórnika.

W końcu jego czubek pojawił się przy zamku.

Lusia złapała go pierwsza.

Potem Fifi.

Następnie dwie kredki.

Gabi również pomogła, choć później twierdziła, że jedynie „stabilizowała konstrukcję”.

Po chwili Piko wpadł do środka.

Przez kilka sekund wszyscy leżeli bez ruchu.

– No – odezwała się w końcu Fifi. – Czyli mój plan zadziałał.

Gabi uniosła się powoli.

– Twój plan spowodował problem, który potem musieliśmy rozwiązać.

Fifi zastanowiła się.

– Ale rozwiązaliśmy?

– Tak.

– Czyli zadziałał.

Gabi otworzyła usta.

Zamknęła je.

Po czym odwróciła się do Lusi.

– Czy ja naprawdę muszę na to odpowiadać?

– Nie – powiedziała Lusia.

– Dziękuję.

Kredki zaczęły wracać na swoje miejsca.

Żółta ułożyła się ostrożnie obok zielonej.

– Nigdy więcej gumek – mruknęła.

– To trochę niesprawiedliwe – zauważyła Lusia.

– Nie ciebie miałam na myśli.

– Wiem.

Wkrótce w piórniku znów zrobiło się spokojnie.

Tajemnicza Kieszonka nadal była pusta.

Nic w niej nie błysnęło.

Nic się nie poruszyło.

Tym razem noc miała wystarczająco dużo własnych kłopotów.

Piko powinien był wrócić na swoje miejsce.

Powinien był się położyć.

Powinien był zamknąć oczy.

Zamiast tego podszedł jeszcze raz do szczeliny przy zamku.

Spojrzał na biurko.

Na zeszyt Hani.

Na kubek z długopisami.

Na stos książek.

Dalej, w półmroku, widział fragment krzesła, dywan i drzwi do pokoju.

Jeszcze kilka minut temu te wszystkie rzeczy były tylko częścią świata Hani.

Teraz Piko po raz pierwszy patrzył na nie trochę inaczej.

Był tam.

Naprawdę.

Poza piórnikiem.

I choć przez chwilę było mu strasznie, coś jeszcze nie dawało mu spokoju.

Ciekawość.

Piko zerknął na śpiących mieszkańców piórnika.

Potem jeszcze raz spojrzał przez szczelinę.

Biurko nie wydawało mu się już końcem świata.

Raczej jego początkiem.

Po zamknięciu piórnika

Świat zrobił się większy

Piko wrócił bezpiecznie do środka, ale coś się zmieniło. Po raz pierwszy znalazł się po drugiej stronie zamka i zobaczył, jak ogromny jest świat Hani. Kilkanaście centymetrów wystarczyło, żeby zwykłe biurko zaczęło wyglądać jak początek prawdziwej wyprawy.

Noc w piórniku

Akcja ratunkowa

Tym razem każdy miał coś do zrobienia. Piko przekonał się, jak wygląda świat poza piórnikiem, Lusia trzymała nerwy na wodzy, Gabi próbowała ocalić porządek, a Fifi… oczywiście miała plan.

Piko
turkusowy ołówek

Piko

Przypadkiem wypada z piórnika i po raz pierwszy ogląda biurko Hani z zupełnie nowej perspektywy.

Lusia
gumka

Lusia

Zachowuje spokój, kiedy wokół robi się naprawdę tłoczno, głośno i zdecydowanie bardziej skomplikowanie niż planowano.

Gabi
linijka

Gabi

Najchętniej trzymałaby się zasad i bardzo nie chce być dźwignią, mostem ani tym bardziej katapultą.

Fifi
temperówka

Fifi

Jej „Mam plan!” szybko staje się zdaniem, po którym pozostali mieszkańcy piórnika zaczynają spodziewać się wszystkiego.

✦ Tajemnicza Kieszonka

Tym razem naprawdę cicho

Całe zamieszanie wydarzyło się obok niej, ale kieszonka nie zdradziła żadnego sekretu.

Żółta kredka utknęła, Piko wypadł z piórnika, Fifi wymyśliła kilka planów, a mieszkańcy przeprowadzili nocną akcję ratunkową. Tajemnicza Kieszonka przez cały ten czas pozostawała dokładnie taka jak wcześniej.

Status: nadal pusta
Pogadajmy o odcinku

A Ty co byś zrobił?

Tym razem można porozmawiać o pomysłach, przygodach i o tym, jak inaczej wygląda świat, kiedy patrzy się na niego z bardzo małej wysokości.

  • 01 Który z pomysłów Fifi najbardziej Cię rozśmieszył i dlaczego?
  • 02 Jak wyglądałoby Twoje biurko, gdybyś nagle był tak mały jak Piko?
  • 03 Gdzie Piko mógłby wybrać się następnym razem, gdyby naprawdę odważył się opuścić piórnik?
Mała podpowiedź Dla rodzica

Ten odcinek jest przede wszystkim przygodą. Humor i różne charaktery mieszkańców piórnika pozwalają dziecku śledzić akcję bez potrzeby dopisywania do niej wyraźnego morału.

Po wysłuchaniu można pobawić się zmianą perspektywy: „Jak wyglądałby Twój pokój, gdybyś był wielkości ołówka?” albo „Co byłoby najtrudniejsze do pokonania?”

To także pierwszy odcinek, w którym świat poza piórnikiem zaczyna naprawdę interesować Piko — i warto zostawić tę ciekawość bez szybkiego wyjaśniania, dokąd go zaprowadzi.

Piko wrócił do piórnika… ale już wie, co jest po drugiej stronie zamka.

Kilkanaście centymetrów wystarczyło, żeby jego świat nagle zrobił się dużo większy. A kiedy ciekawość raz się obudzi, trudno udawać, że nic się nie wydarzyło.

← Poprzedni odcinek: Pierwszy ślad Piko Wszystkie odcinki → Zajrzyj do bajek →

Podobne wpisy