Kalosz, który bał się kałuży
Wesoły wierszyk o żółtym kaloszu, który na samą myśl o kałuży najchętniej zostałby w domu. Deszcz pada, Ola już szykuje się do wyjścia, a przed nim najtrudniejsze zadanie — zrobić pierwszy krok prosto w wodę. Czy okaże się, że kałuża jest naprawdę taka straszna?
Posłuchajcie razem
Włączcie nagranie i poznajcie dwa żółte kalosze. Jeden z nich najchętniej wskoczyłby do każdej kałuży, drugi wolałby omijać je szerokim łukiem. Ale kiedy Ola wychodzi na deszcz, zaczyna się prawdziwe: kap, chlap, plask i chlup!
Kliknij odtwarzanie i sprawdź, co wydarzy się, gdy przestraszony kalosz po raz pierwszy wpadnie prosto do kałuży.
Przeczytaj wierszyk
Czytajcie razem, bawcie się odgłosami deszczu i powtarzajcie głośno: „kap!”, „plask!” i „chlup!”. A potem sprawdźcie, czy najbardziej przestraszony kalosz nie okaże się największym fanem kałuż.
Nowy kalosz stał przy drzwiach,
a w kaloszu mieszkał strach.
Deszcz za oknem: kap, kap, kap,
a on szeptał:
„Nie chcę tam!”
Obok drugi kalosz stał
i ze śmiechu aż się chwiał.
„Przecież po to są kalosze,
by po deszczu biegać, proszę!”
„Może ty!” — odparł mu pierwszy.
„Ja mam dzisiaj humor gorszy.
Tam jest woda!
Tam jest błoto!
Jeszcze wpadnę…
i co potem?!”
Drugi spojrzał na kolegę.
„Potem?
Potem będzie jeszcze lepiej!”
Wtem do drzwi podbiegła Ola.
„Gdzie kalosze?
Deszcz nas woła!”
Hop!
Na lewą.
Hop!
Na prawą.
Kalosz jęknął:
„Oj, niedobrze…
Będzie mokro!
Będzie strasznie!”
Drzwi otwarte.
Wiatr zawiewa.
Deszcz po szybach sobie śpiewa.
Kap na czapkę.
Kap na nos.
Aż kaloszowi zadrżał głos.
„Tylko nie tam!
Nie w tamtą stronę!”
Lecz już było za późno.
PLASK!
I wpadł po samą kostkę.
Potem drugi.
CHLUP!
I nagle…
cisza.
Kalosz patrzy.
Nic nie boli.
Nic nie pękło.
Ruszył kroczek…
Potem dwa!
PLASK!
„Ojej…
To dopiero jest zabawa!”
Chlapnął w lewo.
Chlapnął w prawo.
Błoto prysło ponad trawą.
„Jeszcze raz!
I jeszcze raz!”
Krzyczał kalosz:
„Ale czas!”
Skakał w wodę,
robił fale,
już się nie bał wcale.
A gdy wrócili potem do domu,
brudni trochę, ale pełni humoru,
kalosz westchnął:
„Co za dzień!
Bałem się…
ale teraz już wiem…
gdy kałuża drogę grodzi,
czasem warto w nią po prostu wejść!”
Drugi tylko mrugnął skrycie:
„Czasem strach ma wielkie oczy,
a kałuża…
tylko moczy!”
Zaprojektuj własne kalosze
Narysuj najzabawniejsze kalosze na świecie. Mogą mieć oczy, uśmiechy, paski, kropki albo zupełnie niezwykłe wzory. A może jeden będzie odważny, a drugi trochę strachliwy? Nadaj im imiona i wymyśl, do jakiej kałuży chciałyby wskoczyć.
Pierwszy krok bywa najtrudniejszy
Kalosz długo wyobrażał sobie, że wejście do kałuży skończy się katastrofą. Dopiero kiedy naprawdę zrobił pierwszy krok, odkrył, że to, czego tak bardzo się bał, może być całkiem dobrą zabawą.
Czasem strach ma wielkie oczy, a kałuża… tylko moczy!
Wierszyk o odwadze z kałużą w roli głównej
„Kalosz, który bał się kałuży” to przede wszystkim pogodna i pełna ruchu historia. Jest deszcz, jest błoto, są dwa żółte kalosze o zupełnie różnych charakterach i Ola, która nie zamierza rezygnować ze spaceru tylko dlatego, że na chodniku pojawiła się wielka kałuża.
Wierszyk świetnie nadaje się do wspólnego czytania na głos. Dziecko może powtarzać „kap, kap, kap”, „plask” i „chlup”, udawać kroki kaloszy, robić małe podskoki i razem z bohaterem przejść od niepewności do prawdziwej zabawy. Dzięki temu historia ma naturalny rytm i łatwo zamienia się we wspólną aktywność.
Pod całą deszczową zabawą kryje się też prosta myśl: wyobrażenie o czymś bywa czasem bardziej straszne niż samo doświadczenie. Kalosz nie staje się nagle wielkim bohaterem — po prostu robi jeden krok, potem drugi i przekonuje się, że poradził sobie lepiej, niż przypuszczał. To dobry pretekst do rozmowy o małych obawach, nowych doświadczeniach i odwadze, która nie zawsze oznacza brak strachu.
Macie ochotę na kolejny wierszyk?
W Magicznych Czytankach czekają kolejne rymowane historie — zabawne, ciepłe, pełne niespodzianek, niezwykłych bohaterów i małych przygód ukrytych w całkiem zwyczajnych dniach.
