Historie z Piórnika

Wielkie przemeblowanie

Hania i ołówek Piko

Gabi ma dość bałaganu i postanawia urządzić piórnik od nowa. Wszystko ma mieć swoje idealne miejsce. Problem w tym, że Fifi, kredki i nawet spokojna Lusia mają na ten temat zupełnie inne zdanie.

ok. 16 min nocna komedia w piórniku
▶ Włącz odcinek ✎ Czytaj historię
Piko, Gabi, Fifi, Lusia i kredki podczas wielkiego przemeblowania w piórniku Hani
W tym odcinku

Czy w piórniku da się zrobić idealny porządek?

Gabi jest przekonana, że tak. Fifi natychmiast chce stworzyć strefę przygód, kredki rozpoczynają dyskusję o najlepszych miejscach, a Lusia po raz pierwszy ma naprawdę dość ciągłego przesuwania. Noc zapowiada się wyjątkowo pracowicie.

Zeszyt Hani Otwórz i przeczytaj historię
Historie z Piórnika • Odcinek 07

Wielkie przemeblowanie

Tego dnia Hania wróciła ze szkoły trochę później niż zwykle.

Na ostatniej lekcji pani rozdała dzieciom kilka dodatkowych kartek, potem trzeba było przepisać zadanie z tablicy, a kiedy zabrzmiał dzwonek, wszyscy nagle zaczęli pakować się w takim pośpiechu, jakby szkoła miała za chwilę odjechać.

Hania nie była wyjątkiem.

Najpierw wrzuciła do piórnika kredki.

Potem Piko.

Gabi wsunęła bokiem, bo inaczej nie chciała się zmieścić.

Lusia wylądowała pomiędzy dwiema kredkami.

Fifi zaś została wepchnięta w ostatnią wolną przestrzeń przy zamku.

Hania próbowała zasunąć piórnik.

Nie udało się.

Docisnęła wszystko dłonią.

Spróbowała jeszcze raz.

Zamek przesunął się kawałek.

Zatrzymał.

Hania westchnęła, otworzyła piórnik, przesunęła Piko, wcisnęła zieloną kredkę głębiej, położyła Gabi trochę bardziej po skosie i ponownie pociągnęła za suwak.

Tym razem się udało.

— Gotowe.

Piórnik trafił do plecaka.

W środku nikt się nie odezwał.

Nie dlatego, że wszystko było w porządku.

Po prostu przy takim ścisku trudno było nawet nabrać powietrza.

Fifi tkwiła między Gabi a boczną ścianką.

Żółta kredka leżała w poprzek niebieskiej.

Piko miał czyjś czubek niemal przy nosie.

Lusia była tak mocno przyciśnięta do materiału, że wyglądała bardziej jak naleśnik niż gumka.

Droga do domu minęła w ciągłym kołysaniu.

Przy każdym kroku coś się przesuwało.

Przy każdym krawężniku ktoś lądował na kimś innym.

A kiedy Hania wbiegła po schodach, wewnątrz piórnika odbyło się coś, co Fifi później nazwała „bardzo krótkim lotem”.

Gabi nazwała to inaczej.

Ale dopiero wieczorem, kiedy Hania skończyła lekcje, odłożyła piórnik na biurko i zgasiła lampkę, mieszkańcy mogli wreszcie się poruszyć.

Przez chwilę nikt tego nie zrobił.

Najpierw trzeba było ustalić, czy w ogóle da się ruszyć.

Piko pierwszy wysunął się spomiędzy kredek.

Lusia powoli odkleiła się od bocznej ścianki.

Fifi z ogromnym wysiłkiem wydostała się spod Gabi.

Gabi natomiast uniosła się, rozejrzała po wnętrzu piórnika… i zamarła.

Wszędzie panował bałagan.

Kredki leżały pod różnymi kątami.

Jedna wystawała z gumki.

Druga utknęła pod Piko.

Fifi znajdowała się dokładnie w poprzek przejścia.

Lusia nie była tam, gdzie zwykle.

A brązowa kredka w niewyjaśniony sposób leżała na samym szczycie całego stosu.

Gabi patrzyła na to przez kilka sekund.

Piko znał już ten wyraz jej twarzy.

Oznaczał kłopoty.

— Nie — powiedziała w końcu Gabi.

Fifi rozejrzała się.

— Co „nie”?

— Tak dalej być nie może.

Gabi zaczęła przesuwać się między przyborami, oglądając każde wolne miejsce.

Im dłużej patrzyła, tym bardziej jej mina stawała się poważna.

W jej przekonaniu problem był oczywisty.

Piórnik nie miał żadnego systemu.

Rzeczy trafiały tam, gdzie akurat wrzuciła je Hania.

Raz Piko leżał przy kredkach.

Innym razem pod nimi.

Fifi każdego dnia budziła się gdzie indziej.

Gabi sama potrafiła rano znaleźć się przy jednej ściance, a wieczorem przy drugiej.

To nie mogło tak wyglądać.

— Potrzebujemy porządku — oznajmiła.

Piko spojrzał na Lusię.

Lusia na Piko.

Fifi natomiast wyglądała na zachwyconą.

— Przemeblowanie?

Gabi zawahała się.

Nie lubiła tego słowa.

Brzmiało zbyt chaotycznie.

— Organizacja przestrzeni.

— Czyli przemeblowanie.

— Nie.

— Wielkie przemeblowanie.

Gabi zamknęła oczy.

— Tym bardziej nie.

Fifi już jednak zaczęła oglądać piórnik tak, jakby właśnie powierzono jej urządzenie nowego mieszkania.

Gabi postanowiła działać szybko.

Najpierw wyznaczyła miejsca.

Piko miał leżeć po prawej stronie.

Lusia obok niego.

Kredki miały zostać ułożone według długości.

Fifi dostała miejsce przy bocznej ściance.

Gabi oczywiście zamierzała leżeć dokładnie pośrodku.

— Dlaczego ty jesteś w środku? — zapytała Fifi.

— Bo stąd wszędzie jest równa odległość.

— A dlaczego ja przy ścianie?

— Bo tam się mieścisz.

Fifi popatrzyła na Gabi.

— To nie jest argument.

— To jest pomiar.

Piko odwrócił głowę, żeby Gabi nie zauważyła, że się uśmiecha.

Przez następne kilka minut trwało ustawianie.

Gabi przesuwała kredki.

Sprawdzała odstępy.

Prosiła Piko o pół centymetra w prawo.

Potem pół centymetra w lewo.

Następnie uznała, że jednak pierwsza wersja była lepsza.

Lusia została przesunięta bliżej zamka.

Potem dalej od zamka.

Następnie znowu bliżej.

Fifi obserwowała wszystko ze swojego miejsca przy ścianie.

Wytrzymała zadziwiająco długo.

Prawie trzy minuty.

— Mam pytanie.

Gabi nie przerywała pracy.

— Jakie?

— Gdzie jest strefa przygód?

Gabi zatrzymała się.

Powoli odwróciła głowę.

— Co?

Fifi wskazała pusty fragment przy zamku.

Jej zdaniem właśnie tam powinno znajdować się miejsce szybkiego startu.

Obok można było urządzić kącik do ostrzenia.

Przy bocznej ściance — strefę odpoczynku.

A gdzieś z tyłu koniecznie trzeba było zostawić miejsce na sekretne przejście.

— Dokąd miałoby prowadzić sekretne przejście? — zapytał Piko.

Fifi zastanowiła się.

— Gdybym wiedziała, nie byłoby sekretne.

Gabi patrzyła na nią bez słowa.

Następnie odwróciła się i wróciła do przesuwania kredek.

To był błąd.

Fifi uznała brak odpowiedzi za zgodę.

Po chwili zaczęła urządzać własną część piórnika.

Przesunęła różową kredkę.

Potem żółtą.

Znalazła odrobinę wolnego miejsca obok Lusi i oznajmiła, że jest to doskonały „punkt narad”.

Lusia została przesunięta o kilka centymetrów.

Nie protestowała.

Jeszcze.

Tymczasem Gabi ustawiła kredki w idealnym szeregu.

Od najdłuższej do najkrótszej.

Była z siebie wyraźnie zadowolona.

Do chwili, kiedy żółta kredka wysunęła się z rzędu.

— Ja chcę być z przodu.

Gabi zmarszczyła brwi.

— Dlaczego?

— Bo bez żółtego nie ma słońca.

Niebieska kredka również się poruszyła.

Jej zdaniem to nie miało znaczenia, ponieważ bez niebieskiego nie byłoby nieba.

Zielona natychmiast przypomniała, że bez niej nie byłoby drzew.

Czerwona oświadczyła, że przynajmniej ją widać z daleka.

Brązowa nie powiedziała nic.

Po prostu położyła się w poprzek całego rzędu.

Gabi patrzyła na kredki z rosnącym niedowierzaniem.

Jeszcze chwilę wcześniej miała system.

Teraz miała debatę.

Piko próbował pomóc.

Wyjaśnił, że może kolejność wcale nie jest taka ważna.

To tylko pogorszyło sytuację.

Żółta chciała leżeć obok niebieskiej.

Niebieska nie chciała leżeć pod zieloną.

Zielona uważała, że wszystkie powinny układać się według kolorów występujących w lesie.

Nikt nie wiedział, co właściwie miałoby to znaczyć.

Fifi natomiast wykorzystała zamieszanie do rozbudowy punktu narad.

Przesunęła Lusię jeszcze raz.

Potem trochę w bok.

A później poprosiła ją, żeby zrobiła „tylko odrobinkę miejsca”.

Lusia zrobiła.

Po chwili Gabi uznała, że Lusia znajduje się za blisko środka.

Przesunęła ją z powrotem.

Piko potrzebował przejść.

Lusia znów ustąpiła.

Niebieska kredka potoczyła się w jej stronę.

Lusia odsunęła się jeszcze trochę.

Fifi przyciągnęła ją z powrotem, bo „punkt narad bez Lusi wyglądał pusto”.

I wtedy stało się coś niezwykłego.

Lusia powiedziała:

— Nie.

Nikt od razu nie zrozumiał.

Fifi spojrzała na nią.

— Co?

Lusia leżała nieruchomo.

— Nie przesunę się.

W piórniku zrobiło się bardzo cicho.

Piko uniósł głowę.

Gabi przestała poprawiać kredki.

Nawet żółta i niebieska zapomniały na chwilę o sporze.

Lusia zazwyczaj była najbardziej cierpliwa ze wszystkich.

Kiedy ktoś na nią wpadał, robiła miejsce.

Kiedy Fifi czegoś potrzebowała, pomagała.

Kiedy kredki się kłóciły, Lusia zwykle czekała, aż same przestaną.

Teraz jednak ani drgnęła.

— Od dziesięciu minut jestem półką, poduszką, ogranicznikiem i „tym czymś, co można przesunąć troszeczkę w lewo” — powiedziała spokojnie. — Ja już nigdzie nie idę.

Fifi otworzyła usta.

Zamknęła.

Potem rozejrzała się po pozostałych.

— Lusia się zdenerwowała.

— Zauważyliśmy — powiedziała Gabi.

Piko usiadł obok gumki.

Nie próbował jej przesuwać.

To wydawało się w tej chwili bardzo rozsądnym pomysłem.

Przez moment nikt nie wiedział, co dalej.

A potem Gabi spojrzała na swój idealny układ.

Właściwie nie był już idealny.

Kredki wyszły z szeregu.

Fifi urządziła punkt narad.

Piko znajdował się po niewłaściwej stronie.

Lusia właśnie odmówiła współpracy z całym przedsięwzięciem.

Gabi mogła zacząć od początku.

I dokładnie to zrobiła.

Tym razem jednak nie próbowała ustawiać wszystkich bez pytania.

Kredki dostały trochę więcej miejsca.

Fifi mogła zostać przy swoim „punkcie narad”, pod warunkiem że nie będzie go powiększać.

Lusia sama wybrała miejsce.

Wybrała je bardzo szybko.

Najdalej od Fifi.

— Przypadek? — zapytała temperówka.

— Nie.

Piko parsknął śmiechem.

Po kolejnych kilkunastu minutach wnętrze piórnika naprawdę zaczęło wyglądać dobrze.

Nie było już tak idealne, jak planowała Gabi.

Żółta kredka nie leżała zgodnie z długością.

Fifi nadal miała swoje dwa centymetry „strefy szybkiego startu”.

Lusia leżała trochę krzywo.

Piko również nie był dokładnie równoległy do ścianki.

Ale wszyscy mieli miejsce.

Nikt nie leżał na nikim.

I dało się przejść od jednej strony piórnika do drugiej.

Gabi rozejrzała się.

Nie wyglądała na całkowicie zadowoloną.

Ale wyglądała na wystarczająco zadowoloną.

— Dobrze — powiedziała. — Teraz wszystko jest tam, gdzie powinno.

Fifi rozejrzała się z uznaniem.

— Wygląda świetnie.

Gabi uniosła brwi.

— Naprawdę?

— Tak.

To było podejrzane.

Gabi czekała.

Fifi dodała:

— Tylko sekretnego przejścia brakuje.

— Idziemy spać.

Tym razem nikt nie protestował.

Po chwili piórnik ucichł.

Mieszkańcy zasnęli w swoich nowych miejscach.

Gabi leżała pośrodku.

Piko niedaleko zamka.

Lusia dokładnie tam, gdzie sama wybrała.

Fifi przy swojej małej strefie.

Kredki ułożone znacznie równiej niż rano.

Wszystko wyglądało naprawdę dobrze.

Do godziny siódmej czternaście.

Wtedy Hania otworzyła piórnik.

Spojrzała do środka.

Nie zauważyła niczego niezwykłego.

Dla niej kredki nadal były kredkami.

Gabi linijką.

Lusia gumką.

Fifi temperówką.

A Piko turkusowym ołówkiem z różową gumką.

Hania zaczęła czegoś szukać.

Najpierw przesunęła Piko.

Potem wyjęła Gabi.

Następnie trzy kredki.

Nie znalazła tego, czego potrzebowała.

Wyjęła kolejne.

Fifi wylądowała na ławce.

Lusia obok zeszytu.

Gabi została przesunięta pod książkę.

W ciągu kilkunastu sekund nocny system przestał istnieć.

Hania znalazła w końcu fioletową kredkę.

— Jest!

I spokojnie zaczęła rysować.

Gabi leżała pod książką.

Widziała tylko kawałek sufitu.

Nie mogła się ruszyć.

Oczywiście.

Hania siedziała tuż obok.

Gdyby jednak mogła powiedzieć coś na głos, prawdopodobnie byłoby to bardzo długie zdanie.

Po lekcji sytuacja zrobiła się jeszcze gorsza.

Zadzwonił dzwonek.

Hania znów zaczęła pakować się szybko.

Fioletowa kredka wpadła pierwsza.

Potem trzy kolejne.

Piko został wsunięty w poprzek.

Gabi trafiła po skosie.

Lusia znalazła się w zupełnie innym miejscu niż rano.

Fifi wylądowała do góry nogami.

Zamek się zamknął.

Wieczorem, kiedy piórnik znów ożył, nikt przez chwilę się nie odzywał.

Gabi powoli wydostała się spod kredek.

Rozejrzała się.

Piko leżał w poprzek.

Niebieska kredka była tam, gdzie poprzedniej nocy leżała Lusia.

Żółta utknęła przy suwaku.

Fifi wystawała spod dwóch kredek.

Lusia natomiast leżała dokładnie pośrodku największego wolnego miejsca.

Wyglądała na bardzo zadowoloną.

Fifi pierwsza przerwała ciszę.

— Gabi?

Linijka nie odpowiedziała.

— Robimy jeszcze raz?

Gabi popatrzyła na nią.

Potem na kredki.

Potem na Piko.

Następnie na cały piórnik.

— Nie.

Fifi zastanowiła się.

— Ja mam plan.

— Tym bardziej nie.

Piko wybuchnął śmiechem.

Po chwili dołączyły kredki.

Nawet Lusia zaczęła się śmiać.

Gabi próbowała zachować powagę, ale nie trwało to długo.

W końcu i ona się uśmiechnęła.

Tej nocy nikt już niczego nie przestawiał.

Każdy po prostu znalazł sobie miejsce.

Nie zawsze równe.

Nie zawsze idealne.

Ale wystarczająco wygodne.

A Tajemnicza Kieszonka?

Jak zwykle wisiała cicho przy ściance.

Pusta.

I najwyraźniej zupełnie niezainteresowana wielkim przemeblowaniem.

Przynajmniej na razie.

Po zamknięciu piórnika

Każdy ma własny pomysł na porządek

Gabi chciała stworzyć idealny system, ale szybko okazało się, że mieszkańcy piórnika nie są elementami układanki. Fifi potrzebuje miejsca na swoje pomysły, kredki mają własne zdanie, a Lusia też potrafi powiedzieć stanowcze „nie”.

Noc w piórniku

Tym razem rządzi Gabi

Odcinek zaczyna się od jednego prostego pomysłu: zrobić wreszcie porządek. Problem w tym, że każdy mieszkaniec piórnika trochę inaczej rozumie słowo „idealnie”.

Piko
turkusowy ołówek

Piko

Próbuje pomagać, obserwuje kolejne pomysły mieszkańców i bardzo szybko odkrywa, że przy takim przemeblowaniu najlepiej czasem niczego nie ruszać.

Lusia
gumka

Lusia

Zwykle najspokojniejsza ze wszystkich. Tym razem jednak ciągłe przesuwanie sprawia, że po raz pierwszy stanowczo mówi: „Nie”.

Gabi
linijka

Gabi

Marzy o idealnym porządku, równych odstępach i jednym logicznym systemie. Niestety mieszka z Fifi.

Fifi
temperówka

Fifi

Zwykłe porządki to dla niej zdecydowanie za mało. Potrzebuje strefy przygód, punktu narad, miejsca szybkiego startu i najlepiej sekretnego przejścia.

✦ Tajemnicza Kieszonka

Nie dała się przemeblować

Gabi przestawiała niemal wszystko. Kieszonka pozostała dokładnie na swoim miejscu.

Wokół niej zmieniały miejsca kredki, Piko, Lusia i Fifi, ale sama Tajemnicza Kieszonka przez całą noc pozostała cicha i pusta. Jakby wielkie przemeblowanie zupełnie jej nie dotyczyło.

Status: nadal pusta
Pogadajmy o odcinku

A gdzie byłoby Twoje miejsce?

Każdy mieszkaniec piórnika miał inny pomysł. Możecie wspólnie wymyślić, jak wyglądałby piórnik urządzony dokładnie według Waszych zasad.

  • 01 Gdybyś mieszkał w piórniku, jakie miejsce wybrałbyś dla siebie?
  • 02 Co powinno znaleźć się w „strefie przygód” wymyślonej przez Fifi?
  • 03 Który mieszkaniec miał według Ciebie najlepszy pomysł podczas przemeblowania?
Mała podpowiedź Dla rodzica

„Wielkie przemeblowanie” jest przede wszystkim humorystycznym odcinkiem o bohaterach i ich różnych charakterach. Nie każda historia w serii musi prowadzić do dużej tajemnicy. Czasem najciekawsze rzeczy dzieją się po prostu między mieszkańcami piórnika.

Historia może być też dobrym początkiem rozmowy o tym, że wspólna przestrzeń nie należy tylko do jednej osoby i nie każdy musi czuć się dobrze w dokładnie takim samym układzie.

Możecie również pobawić się w projektowanie własnego piórnika: gdzie byłaby strefa przygód, miejsce odpoczynku, punkt narad i sekretne przejście?

Idealny porządek przetrwał dokładnie do rana.

Hani wystarczyło kilkanaście sekund, żeby cały nocny system Gabi przestał istnieć. Na szczęście mieszkańcy piórnika odkryli, że czasem wygodne miejsce jest ważniejsze niż idealnie równa linia.

← Poprzedni odcinek: Coś się nie zgadza Wszystkie odcinki → Zajrzyj do bajek →

Podobne wpisy