bajka terapeutyczna o chorobie bliskiej osoby, strachu i tęsknocie
Zosia i choroba Babci

Ciepła opowieść o pięcioletniej Zosi, która bardzo kocha swoją babcię. Kiedy babcia choruje i trafia do szpitala, świat dziewczynki nagle staje się mniej przewidywalny. Rozmowy z mamą i babcią pomagają jej odkryć, że o strachu, smutku i tęsknocie można mówić, a obecność bliskiej osoby może sprawić, że trudne uczucia stają się trochę lżejsze.

bajka terapeutyczna do słuchania i czytania o chorobie bliskiej osoby czas: ok. 7 min
Zosia odwiedza chorą babcię i uczy się mówić o strachu oraz tęsknocie
bajka audio

Posłuchajcie razem

Włącz tę historię, kiedy w rodzinie pojawia się choroba, pobyt w szpitalu albo czasowa rozłąka z kimś bardzo ważnym. Zosia pokazuje, jak wiele dziecko może zauważyć nawet wtedy, gdy dorośli mówią niewiele, oraz jak ważna może być spokojna rozmowa o tym, co naprawdę się dzieje i co dziecko wtedy czuje.

Przeczytaj bajkę samodzielnie Cała opowieść jest tutaj — rozwiń ją, kiedy macie ochotę wspólnie poczytać.
czas na opowieść

Zosia i choroba Babci

Poznajcie Zosię — pięcioletnią dziewczynkę, dla której dom babci był jednym z najbezpieczniejszych miejsc na świecie. Kiedy babcia zaczyna chorować, Zosia po raz pierwszy spotyka się z niepewnością, której nie umie jeszcze nazwać ani zrozumieć.

Zosia miała pięć lat i była szczęśliwą dziewczynką.

Miała rodziców, którzy ją kochali.

I babcię, która mieszkała w małym domku niedaleko.

Dom babci pachniał spokojem.

Czasem herbatą.

Czasem świeżo upieczonymi rogalikami z powidłami śliwkowymi.

To były rogaliki, które uwielbiali wszyscy.

Najbardziej Zosia.

Babcia zawsze wiedziała, jak wytłumaczyć różne rzeczy.

Dlaczego liście spadają z drzew.

Dlaczego czasem jest smutno.

Dlaczego warto czekać, aż ciasto wyrośnie.

Zosia słuchała.

I czuła się bezpiecznie.

Pewnego dnia wszystko wyglądało tak samo.

Ale było trochę inne.

Babcia usiadła wcześniej niż zwykle.

Nie zaproponowała od razu rogalików.

Uśmiechnęła się… ale jakby ciszej.

– Babciu, źle się czujesz? – zapytała Zosia.

Babcia pogładziła ją po włosach.

– Trochę się zmęczyłam – powiedziała. – To nic.

Ale Zosia zauważyła, że babcia porusza się wolniej.

Że częściej odpoczywa.

Że nie śmieje się tak głośno jak zawsze.

Zosia nic nie powiedziała.

Ale zapamiętała to uczucie.

Takie małe ukłucie w środku.

Kilka dni później mama powiedziała, że po przedszkolu Zosia pojedzie prosto do domu.

– A babcia? – zapytała Zosia.

– Babcia musi teraz trochę odpocząć – odpowiedziała mama.

Zosia skinęła głową.

Ale w środku zrobiło się jej niespokojnie.

Bo babcia zawsze była po przedszkolu.

Potem Zosia usłyszała nowe słowo.

Szpital.

Dorośli mówili ciszej.

Telefony dzwoniły częściej.

Mama długo patrzyła w okno.

Zosia bawiła się klockami na dywanie i udawała, że wszystko jest jak dawniej.

Ale czuła, że coś się zmienia.

I bardzo chciała zapytać.

Tylko nie wiedziała… od czego zacząć.

Wieczorem Zosia była cichsza niż zwykle.

Nie miała ochoty na bajkę.

Nie chciała budować wieży z klocków.

Siedziała na łóżku i obracała w palcach małego misia.

Tego, którego zawsze zabierała do babci.

Mama zauważyła to od razu.

Usiadła obok Zosi i przez chwilę nic nie mówiła.

Jakby chciała być najpierw obok, a dopiero potem pytać.

– Widzę, że jest ci smutno – powiedziała spokojnie. – Chcesz mi powiedzieć dlaczego?

Zosia wzruszyła ramionami.

– Babcia jest chora – wyszeptała. – A ja nie wiem, co to znaczy.

Mama mocno przytuliła Zosię i pocałowała w czoło, gładząc po włosach.

– To znaczy, że jej ciało bardzo się zmęczyło – powiedziała powoli.

– Lekarze pomagają mu teraz odzyskać siły.

Zosia podniosła głowę.

– Ale babcia wróci? – zapytała cicho.

Mama spojrzała Zosi prosto w oczy.

– Tak – powiedziała spokojnie. – Lekarze mówią, że babci jest już coraz lepiej. Potrzebuje tylko czasu.

Zosia odetchnęła, jeszcze nie do końca spokojnie.

– Możesz się smucić – dodała mama. – I możesz się bać. Ja jestem obok.

Kilka dni później mama powiedziała coś, na co Zosia czekała.

– Pojedziemy dziś odwiedzić babcię w szpitalu.

Zosia ścisnęła misia mocniej i bardzo się ucieszyła na myśl o spotkaniu z babcią.

Szpital był duży i cichy.

Pachniał inaczej niż dom babci.

Korytarze były długie, a światło bardzo jasne.

Zosia trzymała mamę za rękę.

Kiedy weszły do sali, babcia leżała w łóżku.

Była trochę bledsza.

Ale uśmiechnęła się tak, jak zawsze.

– Zosiu – powiedziała ciepło. – Jak dobrze, że jesteś.

Zosia podeszła bliżej.

– Babciu… – zaczęła i na chwilę zamilkła. – Bałam się.

Babcia pogładziła ją po dłoni.

– Ja też się czasem boję – powiedziała spokojnie. – Ale teraz czuję się już lepiej. I bardzo mi pomaga, że jesteście blisko.

Zosia spojrzała na babcię uważnie.

I zobaczyła coś ważnego.

Babcia była inna.

Ale to wciąż była jej babcia.

Kiedy wychodziły ze szpitala, Zosia szła wolniej niż zwykle.

Ale w środku nie było już tego samego ciężaru.

Był smutek.

Ale był też spokój.

Po powrocie ze szpitala Zosia długo siedziała w swoim pokoju.

Miś leżał obok niej na łóżku.

Babcia była już w lepszym stanie.

Mama to powiedziała.

Lekarze też.

A jednak w środku Zosi coś nadal było niespokojne.

Jakby serce chciało mieć babcię bliżej.

Na wyciągnięcie ręki.

Wieczorem mama przyszła do pokoju Zosi i usiadła na brzegu łóżka.

– Wiesz, Zosiu – powiedziała spokojnie – czasem, kiedy kogoś bardzo kochamy, boimy się najbardziej wtedy, gdy go nie widzimy.

Zosia spojrzała na mamę.

– Ja się boję, kiedy babci nie ma blisko – powiedziała cicho. – I nie wiem, kiedy znowu ją zobaczę.

Mama skinęła głową i uśmiechnęła się do Zosi.

– To bardzo ważne, że to mówisz – odpowiedziała.

– Bo lęk nie znika wtedy, gdy go chowamy. On znika wtedy, gdy ktoś go usłyszy.

Po kilku tygodniach babcia wróciła do domu.

Rodzice wraz z Zosią pojechali ją przywitać.

Domek babci wyglądał tak samo jak zawsze.

Ten sam ganek.

Te same kwiaty w donicach.

Tylko babcia była trochę inna.

Siedziała w fotelu pod oknem, była słabsza.

Częściej odpoczywała.

Ale kiedy zobaczyła Zosię, uśmiechnęła się ciepło.

– Chodź, Zosiu – powiedziała cicho. – Usiądź tu obok mnie.

Zosia usiadła blisko babci.

Babcia wzięła ją za rękę i powiedziała:

– Teraz wszystko robię wolniej, ale bardzo się cieszę, że jesteś.

– Ja też, babciu – odpowiedziała Zosia. – I już się tak nie boję…

Babcia spojrzała na nią uważnie.

– Bo nauczyłaś się mówić o strachu, a to bardzo ważna umiejętność.

Tego dnia nie piekły rogalików.

Babcia odpoczywała.

Ale Zosia narysowała je na kartce i położyła rysunek na stole.

– Na jutro – powiedziała.

Babcia uśmiechnęła się.

Wieczorem, kiedy Zosia kładła się spać, pomyślała o babci i wiedziała już coś bardzo ważnego: że strach może się pojawić, że smutek też.

Ale kiedy można o nich mówić i kiedy ktoś jest obok, robi się w środku trochę lżej.

I to wystarcza, żeby spokojnie zasnąć.

A jeśli kiedyś poczujesz, że boisz się o kogoś, kogo kochasz, pomyśl o Zosi i o tym, że powiedziała, co czuje. Strach i smutek pojawiają się wtedy, gdy bardzo kogoś kochamy. Nie znikają od razu, ale stają się lżejsze, kiedy można o nich mówić i nie jest się z nimi samemu.
bliskość mimo tęsknoty

Zadanie po bajce

Narysuj osobę, za którą czasem tęsknisz albo o którą się martwisz. Opowiedz komuś bliskiemu, co najbardziej lubicie robić razem i co pomaga Ci poczuć się spokojniej, kiedy tej osoby nie ma obok.

myśl z opowieści

Co warto zapamiętać?

Kiedy choruje ktoś, kogo bardzo kochamy, możemy jednocześnie czuć smutek, strach, tęsknotę, nadzieję i wiele innych rzeczy. Nie trzeba udawać, że wszystko jest w porządku. Można pytać, mówić o tym, czego się boimy, i szukać bliskości u osoby, której ufamy. Czasem sama możliwość bycia wysłuchanym sprawia, że trudne uczucia stają się łatwiejsze do uniesienia.

Bo lęk nie znika wtedy, gdy go chowamy. On znika wtedy, gdy ktoś go usłyszy.
porozmawiajcie razem Pytania po bajce

Po wysłuchaniu historii możecie spokojnie porozmawiać o chorobie, tęsknocie, niepewności i o tym, czego dziecko potrzebuje od dorosłych, kiedy martwi się o kogoś bliskiego.

  1. Co Zosia zauważyła, kiedy babcia zaczęła czuć się gorzej?
  2. Dlaczego słowo „szpital” mogło przestraszyć Zosię?
  3. Co mama powiedziała Zosi, żeby pomóc jej zrozumieć chorobę babci?
  4. Co pomaga, kiedy martwimy się o kogoś, kogo kochamy?
dla rodzica

Dlaczego warto wrócić do tej historii?

„Zosia i choroba Babci” dobrze pokazuje, że dziecko zauważa zmianę często wcześniej, niż dorośli rozpoczynają z nim rozmowę. Zosia widzi, że babcia porusza się wolniej, częściej odpoczywa, dorośli zaczynają mówić ciszej, a telefony dzwonią częściej. Nie zna jeszcze szczegółów, ale doskonale czuje, że coś się dzieje.

Dlatego przy chorobie bliskiej osoby zwykle lepiej przekazać dziecku prostą i prawdziwą informację, dostosowaną do jego wieku, niż pozostawiać je wyłącznie z domysłami. Dziecko nie potrzebuje wszystkich szczegółów medycznych, ale potrzebuje wiedzieć, co aktualnie się dzieje, kto się nim zajmie i czego może spodziewać się w najbliższym czasie.

W tej konkretnej historii mama może powiedzieć Zosi, że babcia wróci, ponieważ lekarze przekazali, że jej stan się poprawia. Nie warto jednak przenosić tego zdania automatycznie na każdą sytuację choroby. Jeśli dorośli nie wiedzą, co się wydarzy, bezpieczniej powiedzieć: „Nie wiem jeszcze, ale lekarze pomagają i powiem Ci, kiedy będziemy wiedzieć więcej” niż składać obietnicę, której nie można zagwarantować.

Bardzo dobrym momentem jest scena, w której mama najpierw po prostu siada obok. Nie zasypuje Zosi pytaniami i nie próbuje od razu poprawić jej humoru. Dopiero później mówi: „Widzę, że jest ci smutno”. Takie spokojne zauważenie może ułatwić dziecku rozpoczęcie rozmowy, szczególnie gdy samo nie potrafi jeszcze nazwać, czego dokładnie się boi.

Zdanie mamy: „lęk nie znika wtedy, gdy go chowamy. On znika wtedy, gdy ktoś go usłyszy” warto traktować jako bajkową metaforę, a nie obietnicę. Bycie wysłuchanym często przynosi ulgę, porządkuje emocje i zmniejsza poczucie osamotnienia, ale lęk może pozostać albo później wrócić. Nawet sama bajka pokazuje to dobrze: po wizycie w szpitalu Zosia nadal odczuwa niepokój.

Ważna jest również wizyta Zosi w szpitalu. Nowe zapachy, jasne światło, długie korytarze i zmieniony wygląd bliskiej osoby mogą być dla dziecka bardzo intensywnym doświadczeniem. Jeśli to możliwe, warto wcześniej powiedzieć, co dziecko prawdopodobnie zobaczy: że bliska osoba może leżeć, wyglądać na zmęczoną, mieć przy sobie sprzęt medyczny albo mówić ciszej niż zwykle.

Piękny jest też moment, gdy Zosia odkrywa: „Babcia była inna. Ale to wciąż była jej babcia”. Choroba może zmienić wygląd, energię, sposób poruszania się czy dotychczasowe zwyczaje bliskiej osoby. Dziecko może potrzebować czasu, żeby te zmiany oswoić. Nie musi od razu zachowywać się dokładnie tak jak dawniej.

Na końcu babcia nie wraca natychmiast do pieczenia rogalików. Nadal jest słabsza i potrzebuje odpoczynku. To bardzo wartościowy element: powrót ze szpitala nie musi oznaczać natychmiastowego powrotu wszystkiego do poprzedniego rytmu. Zosia może jednak nadal być blisko babci i znaleźć nowy sposób wspólnego spędzania czasu.

Jeśli rodzinna sytuacja jest poważniejsza niż ta przedstawiona w bajce, historię najlepiej traktować jako punkt wyjścia do rozmowy o emocjach, a nie gotowy scenariusz tego, jak zakończy się choroba. Najważniejszy przekaz pozostaje wtedy ten sam: dziecko może pytać, może się bać, może się smucić i nie musi przeżywać tych uczuć samotnie.

Chcesz poznać więcej bajek?

Wróć do biblioteki Magicznych Czytanek i wybierz kolejną opowieść do słuchania, czytania albo wspólnej rozmowy z dzieckiem.

Podobne wpisy