Hania poznaje Olę
Do klasy przychodzi nowa dziewczynka. Hania dobrze pamięta, jak to jest czuć się niepewnie w obcym miejscu. Jedno krótkie „cześć” staje się początkiem zupełnie nowej znajomości.
Ktoś nowy w klasie
Ola dopiero zaczyna naukę w nowej klasie i jeszcze nie wie, kiedy się odezwać ani z kim porozmawiać. Hania rozpoznaje w niej coś, co sama czuła kilka dni wcześniej. Postanawia zrobić pierwszy, bardzo mały krok.
Zeszyt Hani Otwórz i przeczytaj historię
Hania poznaje Olę
Kolejny dzień w szkole miał w sobie coś jaśniejszego.
Światło wpadające przez wysokie okna miękko rozlewało się po podłodze, a korytarz, choć wciąż pełen dziecięcych głosów, nie wydawał się już tak ogromny jak wcześniej.
Kroki Hani prowadziły ją pewniej, jakby dobrze pamiętały drogę, która jeszcze niedawno była pełna niepewności.
Gdy weszła do klasy, przywitało ją znajome ciepło.
Zapach kredy i nowych zeszytów unosił się w powietrzu, a ściany pełne kolorowych rysunków wyglądały już nie jak coś obcego, ale jak część miejsca, które powoli stawało się jej.
Hania podeszła do swojej ławki… i wtedy ją zobaczyła.
Przy sąsiednim miejscu siedziała dziewczynka, której wcześniej nie było.
Miała ciemniejsze, miękko falujące włosy związane w luźny kucyk, a jej palce przesuwały się powoli po brzegu zeszytu, jakby próbowały oswoić to wszystko, co jeszcze było nowe.
Jej spojrzenie zatrzymywało się na chwilę na każdej rzeczy, po czym wracało nieco ostrożniej.
Zanim Hania zdążyła się odezwać, drzwi do klasy otworzyły się i pani weszła do środka, przynosząc ze sobą spokojny porządek dnia.
– Dzień dobry, dzieci – powiedziała łagodnie.
– Dzień dobry – odpowiedziała klasa.
Pani spojrzała w stronę dziewczynki i uśmiechnęła się do niej ciepło.
– Chciałabym, żebyście poznali dziś Olę. Od teraz będzie uczyć się razem z nami.
Kilkoro dzieci spojrzało w jej stronę z ciekawością.
Ola uniosła wzrok i delikatnie skinęła głową.
– Cześć… – powiedziała cicho.
Pani odwróciła się do tablicy, a kreda zaczęła zostawiać jasne ślady, powoli układając temat lekcji.
Dzień zaczął płynąć swoim rytmem.
Dzieci zgłaszały się, odpowiadały, czasem się śmiały, a między tym wszystkim toczyła się spokojna, szkolna chwila.
Hania co jakiś czas zerkała w stronę Oli.
Widziała, jak dziewczynka siedzi trochę ciszej niż inni, jak słucha uważnie i jeszcze nie jest pewna, kiedy się odezwać.
To było uczucie, które Hania dobrze znała.
Jej dłoń spoczęła na piórniku.
Zamek zaszeleścił miękko, gdy go otworzyła.
– Nowa – szepnęła Fifi.
– Jeszcze się nie rozgościła – dodała Gabi.
Piko przechylił się lekko, jakby próbował lepiej zobaczyć.
Hania podniosła wzrok.
Ich spojrzenia spotkały się na krótką chwilę.
– Cześć… jestem Hania – powiedziała cicho.
Ola spojrzała na nią trochę niepewnie, ale tym razem nie odwróciła wzroku.
– Cześć – odpowiedziała.
Po chwili dodała nieśmiało:
– Fajny masz piórnik.
Hania uśmiechnęła się od razu.
– Dzięki! Ma nawet gwiazdkę – powiedziała i lekko poruszyła breloczkiem.
Dzwonek zabrzmiał nagle, wypełniając klasę energią, która szybko rozlała się na korytarze.
Hania zamknęła piórnik i spojrzała na Olę.
– Idziesz na przerwę?
Ola zawahała się tylko przez moment.
– Pewnie…
– No to chodź – powiedziała Hania z uśmiechem.
Na korytarzu było głośno, dzieci biegały i śmiały się, a Hania i Ola spacerowały, rozmawiając spokojnie.
– Co najbardziej lubisz rysować? – zapytała Hania.
Ola chwilę się zastanowiła.
– Chyba domy… takie z oknami i światłem w środku.
– Ooo… ja morze! – powiedziała Hania. – I fale… ale zawsze wychodzą mi trochę krzywe.
Ola uśmiechnęła się delikatnie.
– To dobrze… prawdziwe też nie są proste.
Hania zaśmiała się cicho.
– No tak.
Zatrzymały się przy oknie, przez które wpadało słońce.
– Gdzie mieszkasz, Olu? – zapytała Hania.
Ola wskazała ręką w stronę drzew.
– Tam… za parkiem. Na tym nowym osiedlu.
Hania aż się zatrzymała.
– Serio? Ja też tam mieszkam!
Jej oczy rozjaśniły się z radości.
– To możemy razem wracać do domu! Ja zawsze idę tą ścieżką przy placu zabaw.
Ola uśmiechnęła się szerzej.
– Ja dopiero poznaję drogi powrotu, ale chętnie wrócę razem z Tobą.
Po lekcjach wyszły razem ze szkoły.
Powietrze było ciepłe, a liście poruszały się lekko na wietrze.
Szły obok siebie, rozmawiając coraz swobodniej.
– Ty też trochę się bałaś pierwszego dnia? – zapytała Hania.
Ola skinęła głową.
– Trochę… wszystko było takie nowe.
– Dla mnie też – powiedziała Hania. – Nawet nie wiedziałam, gdzie usiąść.
Ola zaśmiała się cicho.
– Ja dalej trochę nie wiem.
Hania spojrzała na nią z uśmiechem.
– To jutro możesz usiąść ze mną.
Ola skinęła głową.
– Dobrze.
Ich rozmowa płynęła dalej, a droga wydawała się krótsza niż zwykle.
Kiedy Hania wróciła do domu, drzwi zamknęły się cicho.
W środku było spokojnie i znajomo.
– I jak minął dzień? – zapytała mama.
Hania zdjęła plecak i uśmiechnęła się lekko.
– Dobrze… poznałam Olę.
Mama spojrzała na nią uważnie.
– I jaka jest?
– Spokojna… i trochę nieśmiała. I lubi rysować – odpowiedziała Hania.
– I mam takie wrażenie, że będziemy się lubić.
Mama uśmiechnęła się ciepło i bardzo mocno przytuliła Hanię.
Po dniu pełnym nowych wrażeń Hania położyła się do łóżka trochę zmęczona, ale spokojna.
Myśli jeszcze przez chwilę krążyły wokół rozmów, śmiechu na przerwie i drogi do domu, którą tym razem przeszła już nie sama.
Po chwili jej oddech wyrównał się i zasnęła spokojnym snem.
Na biurku wszystko wyglądało tak jak zawsze.
Piórnik leżał zamknięty, cichy i nieporuszony.
A jednak noc miała swoje własne sposoby na ożywianie tego, co w dzień pozostaje ukryte.
Zamek poruszył się delikatnie i po chwili rozsunął się na tyle, by mieszkańcy piórnika mogli się rozejrzeć.
– To był dobry dzień – powiedziała cicho Fifi, przeciągając się lekko.
– Bardzo dobry – dodała Gabi z uważnością. – W końcu Hania nie była dziś sama.
Piko uniósł się odrobinę i spojrzał w stronę łóżka.
– Ola jest miła – powiedział, jakby dopiero układał w sobie to wrażenie.
– I spokojna – dodała Lusia. – Takie osoby dobrze pasują do Hani.
– Będą razem wracać – szepnęła Fifi z uśmiechem.
Na chwilę wszyscy spojrzeli w stronę śpiącej Hani, jakby chcieli upewnić się, że naprawdę jest spokojna.
A była.
Jej oddech był równy, a twarz miękka i spokojna.
– To ważne – powiedziała Gabi. – Bo kiedy ktoś ma obok siebie kogoś życzliwego, świat przestaje być taki duży.
Piko nie odpowiedział od razu.
Leżał chwilę w ciszy, jakby słuchał tego, co dopiero zaczynał rozumieć.
Potem ułożył się między kredkami.
Mieszkańcy piórnika wracali na swoje miejsca.
Zamek zamknął się cicho.
W pokoju znów zapanował spokój.
I choć Hania jeszcze o tym nie wiedziała, w jej piórniku działy się rzeczy, które pomagały jej nie tylko rysować…
ale też czuwały nad tym, co w jej świecie dopiero zaczynało się układać.
Jedno małe „cześć”
Hania nie wiedziała, czy Ola zostanie jej przyjaciółką. Nie musiała tego wiedzieć. Wystarczyło jedno krótkie „cześć”, wspólna przerwa i kawałek drogi do domu, żeby obie dziewczynki poczuły się odrobinę swobodniej.
Co zauważyli mieszkańcy?
Piórnik tym razem pozostał tylko obserwatorem. Jego mieszkańcy zauważyli jednak, że Hania coraz odważniej odnajduje swoje miejsce i po raz pierwszy sama pomaga komuś, kto dopiero zaczyna.
Piko
Coraz lepiej rozumie, że w świecie Hani ważne są nie tylko szkolne zadania, ale także ludzie, których spotyka.
Lusia
Spokojnie obserwuje Olę i zauważa, że jej łagodny charakter może dobrze pasować do Hani.
Gabi
Dochodzi do wniosku, że obecność życzliwej osoby potrafi sprawić, że nawet duży świat wydaje się trochę mniejszy.
Fifi
Już planuje wspólne powroty Hani i Oli i wyraźnie cieszy się, że w szkolnym świecie pojawił się ktoś nowy.
Cicho jak zawsze
Dziś wydarzyło się wiele, ale kieszonka ani drgnęła.Kiedy mieszkańcy piórnika rozmawiali nocą o Oli, siateczkowa kieszonka pozostawała dokładnie taka jak wcześniej — pusta i tajemnicza. Piko jednak wciąż pamiętał, że nie wiedzą o niej prawie nic.
Status: nadal pustaCo najbardziej zapamiętałeś?
Nie trzeba odpowiadać na wszystkie pytania. Wybierzcie jedną kartkę, od której macie ochotę zacząć rozmowę.
- 01 Jak myślisz, co mogła czuć Ola, kiedy pierwszy raz weszła do nowej klasy?
- 02 Co zrobiła Hania, żeby Oli było trochę łatwiej w nowym miejscu?
- 03 Jak można pokazać nowej osobie, że może do nas dołączyć, nawet jeśli jeszcze mało ją znamy?
Mała podpowiedź Dla rodzica
Ten odcinek pokazuje początek znajomości bez obietnicy natychmiastowej przyjaźni. Hania i Ola dopiero się poznają — i właśnie dlatego wystarczają małe gesty: przywitanie, zaproszenie na przerwę czy wspólna droga do domu.
Warto unikać przekazu, że dziecko powinno zaprzyjaźnić się z każdą nową osobą. Życzliwość i włączenie kogoś do wspólnej aktywności nie oznaczają obowiązku tworzenia bliskiej relacji. Przyjaźń potrzebuje czasu i wzajemności.
Można zapytać: „Co mogłoby Ci pomóc, gdybyś to Ty był nowy w grupie?” albo „Jaki mały gest może sprawić, że ktoś poczuje się mile widziany?”
