Historie z Piórnika

Coś się nie zgadza

Hania i ołówek Piko

Hania i Ola mają połączyć dwa zupełnie różne pomysły w jeden wspólny rysunek. Po powrocie do domu Hania zauważa jednak drobiazg, który przez chwilę daje jej do myślenia.

ok. 10 min szkolna przygoda i mała zagadka
▶ Włącz odcinek ✎ Czytaj historię
Hania przygląda się Piko i zauważa, że coś się nie zgadza
W tym odcinku

Jeden rysunek, dwa pomysły

Hania i Ola tworzą wspólny domek-statek z antenokominem i bardzo nietypowym księżycem. Po powrocie do domu Hania zauważa jednak, że Piko leży inaczej, niż go zapamiętała. Przypadek? Najpewniej. Ale przez chwilę coś naprawdę się nie zgadza.

Zeszyt Hani Otwórz i przeczytaj historię
Historie z Piórnika • Odcinek 06

Coś się nie zgadza

Tego dnia pani weszła do klasy z dużym plikiem białych kartek.

Położyła je na biurku, rozejrzała się po sali i poczekała, aż ucichną ostatnie rozmowy.

Już sam widok kartek wzbudził zainteresowanie.

Ktoś z tyłu zapytał, czy będą malować. Ktoś inny od razu zaczął szukać kredek, a Hania zerknęła na Olę siedzącą niedaleko.

— Dzisiaj spróbujemy czegoś trochę innego — powiedziała pani. — Będziecie pracować w parach.

W klasie natychmiast zrobiło się głośniej.

Pani uniosła jedną z kartek.

Wyjaśniła, że zadanie polega na tym, że każde dziecko może zaproponować własny pomysł, a potem para musi spróbować połączyć oba w jedną całość.

Najważniejsze było to, żeby znalazło się w niej coś od każdej osoby.

Hani spodobało się to zadanie.

Do chwili, kiedy usiadła z Olą nad pustą kartką.

Hania chciała narysować domek w lesie.

Ola — statek kosmiczny.

Przez kilka sekund obie patrzyły na papier, jakby liczyły, że kartka sama zdecyduje, który pomysł jest lepszy.

Nie zdecydowała.

Hania zaczęła więc od drzew, a Ola narysowała pomiędzy nimi szeroki owal statku.

Tyle że po chwili owal dostał dach.

Potem drzwi.

Następnie trzy okrągłe okna i dwa silniki.

Statek coraz bardziej przypominał domek, a domek coraz mniej przypominał cokolwiek, co można byłoby spotkać w prawdziwym lesie.

I właśnie to zaczęło podobać się dziewczynkom najbardziej.

Na dachu pojawił się jeszcze jeden element.

Ola uważała, że jest anteną.

Hania twierdziła, że wygląda jak komin.

Po krótkiej naradzie uznały, że będzie to… antenokomin.

W piórniku leżącym na ławce Fifi niemal nie mogła usiedzieć spokojnie.

Pomysł antenokomina wydawał jej się znakomity.

Jej zdaniem brakowało tylko dodatkowej rakiety.

Gabi miała inne zdanie.

— Przecież cały domek jest już statkiem — zauważyła cicho.

— Właśnie dlatego potrzebuje rakiety.

— Nie rozumiem tego rozumowania.

— Bo myślisz jak linijka.

Gabi milczała przez chwilę.

— Nawet nie wiem, co to miało znaczyć.

Piko stłumił śmiech.

Lusia tylko pokręciła się lekko na swoim miejscu.

Na kartce tymczasem przybywało szczegółów.

Hania dorysowała ścieżkę prowadzącą do statku-domku, Ola małego kosmitę, a potem wspólnie zdecydowały, że kosmita koniecznie powinien mieć kapelusz.

Trzecie oko pojawiło się przez przypadek.

Zostawiły je.

Na końcu Ola próbowała jeszcze zmieścić księżyc między wysokim drzewem a antenokominem.

Miejsca zostało bardzo mało.

Żółty kształt wyszedł spłaszczony z jednej strony.

Hania przyjrzała mu się uważnie.

— Trochę przypomina ziemniaka.

Ola również spojrzała.

— To księżyc.

— Ziemniak.

— Księżyc.

Po chwili obie zaczęły się śmiać.

Pani, która właśnie przechodziła między stolikami, zatrzymała się przy ich pracy.

Przez moment przyglądała się statkowi-domkowi, kosmicie w kapeluszu, antenokominowi i podejrzanie ziemniaczanemu księżycowi.

Potem się uśmiechnęła.

— Widzę, że żaden z waszych pomysłów nie musiał zniknąć.

Hania spojrzała na Olę.

Rzeczywiście.

Rysunek nie wyglądał tak, jak wymyśliłaby go sama.

Nie wyglądał też tak, jak wymyśliłaby go Ola.

Był ich wspólny.

I chyba właśnie dlatego był taki zabawny.

Kiedy lekcja się skończyła, dzieci zaczęły pakować przybory.

Hania schowała kredki, Gabi, Lusię i Fifi.

Na końcu wzięła Piko.

Wsunęła go obok pozostałych rzeczy i poprawiła, żeby wszystko się zmieściło.

Różowa gumka Piko znalazła się po stronie gwiazdkowego breloczka przy zamku.

Hania zauważyła to tylko dlatego, że przez chwilę nie mogła dopiąć piórnika.

Przesunęła ołówek odrobinę.

Zamek zamknął się bez problemu.

Po ostatniej lekcji Hania i Ola ruszyły razem w stronę osiedla.

Od jakiegoś czasu wracały tą samą drogą, ale jakoś nigdy nie trwało to dokładnie tyle samo.

Czasami zatrzymywały się przy sklepowej wystawie.

Innym razem obserwowały kota siedzącego na parapecie.

Ola potrafiła też zatrzymać się przy zupełnie zwyczajnym kamieniu i stwierdzić, że wygląda jak śpiący hipopotam.

Tego dnia rozmawiały jednak głównie o wspólnym rysunku.

Ola nadal broniła księżyca.

Hania nadal uważała, że był ziemniakiem.

W końcu uzgodniły, że może być kosmicznym ziemniakiem, który tylko udaje księżyc.

W plecaku Hani było znacznie mniej spokojnie.

Przy każdym kroku piórnik przechylał się na jedną stronę, a potem na drugą.

Kredki przesuwały się lekko w swoich miejscach.

Fifi wpadła na Gabi.

Gabi na Lusię.

Lusia z kolei popchnęła Piko.

— Przepraszam — szepnęła.

Piko uniósł się trochę, żeby zrobić więcej miejsca.

Plecak podskoczył na krawężniku.

Wszystko przesunęło się jeszcze raz.

Po chwili mieszkańcy piórnika ułożyli się wygodniej i podróż znowu stała się spokojna.

Nikt nie zauważył, że Piko położył się odwrotnie.

Różowa gumka była teraz skierowana w przeciwną stronę.

Po powrocie do domu Hania nie zajrzała od razu do plecaka.

Najpierw zjadła obiad.

Potem pomogła mamie rozwiesić pranie.

Przez kilka minut szukała też jednej skarpetki, która w niewyjaśniony sposób znalazła się pod fotelem.

Dopiero późnym popołudniem usiadła przy biurku.

Wyjęła zeszyt.

Potem piórnik.

Rozsunęła zamek.

I na moment znieruchomiała.

Nie wydarzyło się nic niezwykłego.

Nic się nie poruszyło.

Nic nie błysnęło.

Nie pojawił się żaden tajemniczy dźwięk.

Piko po prostu leżał między pozostałymi przyborami.

Tylko… inaczej.

Hania patrzyła na niego kilka sekund.

Różowa gumka była po drugiej stronie.

Dziewczynka sięgnęła po ołówek i obróciła go w palcach.

Była prawie pewna, że w szkole odłożyła go odwrotnie.

Prawie.

— Hmm… dziwne — powiedziała na głos.

Piko pozostał nieruchomy.

W dłoni Hani wyglądał dokładnie jak zwyczajny turkusowy ołówek z różową gumką.

Hania spojrzała na piórnik.

Najprostsze wyjaśnienie pojawiło się od razu.

Piórnik cały dzień znajdował się w plecaku.

Trząsł się.

Przechylał.

Hania kilka razy biegła.

Może Piko po prostu się przesunął.

A może źle zapamiętała.

Już miała położyć go na biurku, kiedy zauważyła kartkę stojącą przy lampce.

Rysunek domu.

Ten sam, na którym kilka dni wcześniej znalazła coś, czego również nie pamiętała.

Małe światło w jednym z okien.

Hania przeniosła wzrok z rysunku na Piko.

Potem jeszcze raz na rysunek.

Przez krótką chwilę poczuła znajome ukłucie ciekawości.

Najpierw światło.

Teraz ołówek.

Ale przecież światło mogła narysować sama.

Mogła o nim zapomnieć.

A Piko mógł odwrócić się w plecaku.

To były tylko dwie małe rzeczy.

Tak małe, że właściwie nie było o czym mówić.

Hania wzruszyła lekko ramionami.

Położyła Piko obok zeszytu.

— Chyba naprawdę źle zapamiętałam.

Otworzyła ćwiczenia i zabrała się za zadanie.

Po kilku minutach myślała już o czymś zupełnie innym.

Piko natomiast leżał nieruchomo i był bardzo zadowolony, że ołówki nie potrafią się pocić.

Następnego dnia Hania i Ola siedziały podczas przerwy przy oknie.

Ola jadła jabłko.

Hania opowiadała jej coś o zadaniu z matematyki, kiedy nagle przypomniała sobie wczorajszy wieczór.

Przez chwilę zastanawiała się, jak zadać pytanie, żeby nie zabrzmiało dziwnie.

— Zdarzyło ci się kiedyś być pewną, że coś było inaczej?

Ola przeżuła kawałek jabłka.

— Pewnie.

— I co wtedy?

Ola wzruszyła ramionami.

— Nic. Pewnie źle pamiętałam.

Hania skinęła głową.

To brzmiało rozsądnie.

— No właśnie.

Ola przyjrzała jej się przez moment.

— A co było inaczej?

Hania już chciała odpowiedzieć.

Ale właściwie nie było czego opowiadać.

Ołówek odwrócił się w piórniku.

Tyle.

— Nic ważnego — powiedziała.

W tej samej chwili zadzwonił dzwonek i obie ruszyły do klasy.

Temat zniknął równie szybko, jak się pojawił.

Wieczorem Hania odrabiała lekcje jak zwykle.

Piko pomagał jej pisać.

Kredki przydały się do zaznaczenia kilku rzeczy w zeszycie.

Gabi pilnowała prostych linii.

Fifi tego dnia nie była potrzebna, co przyjęła z pewnym rozczarowaniem.

Kiedy wszystko było gotowe, Hania spakowała przybory.

Nie zastanawiała się już, w którą stronę leży Piko.

Po prostu wsunęła go do piórnika, zasunęła zamek i poszła szykować się do snu.

Pokój powoli ucichł.

Minęło trochę czasu.

W końcu wewnątrz piórnika poruszyła się Fifi.

— Myślicie, że Hania coś zauważyła?

Gabi przeciągnęła się spokojnie.

— Hania codziennie zauważa setki rzeczy.

— To znaczy, że możemy się ruszać?

— To znaczy, że możemy zachowywać się normalnie.

Fifi wyraźnie się ucieszyła.

— Doskonale.

Piko uniósł się z miejsca.

Lusia poprawiła się obok kredek.

Gabi już miała powiedzieć coś jeszcze, kiedy Fifi dodała:

— Bo mam plan.

W piórniku zapadła cisza.

Gabi zamknęła oczy.

— Właśnie tego się obawiałam…

I tej nocy wszystko znów było dokładnie tak, jak powinno być.

Po zamknięciu piórnika

Tylko drobiazg

Hania zauważyła, że Piko leży inaczej niż wcześniej. Przez chwilę przypomniała sobie także światło, które pojawiło się kiedyś na jej rysunku. Szybko jednak znalazła zwyczajne wyjaśnienie i wróciła do swoich codziennych spraw.

W piórniku

Wszystko wraca do normy

Wyboista droga w plecaku wystarczyła, żeby Piko znalazł się w innym miejscu. Dla Hani był to tylko dziwny drobiazg, a dla mieszkańców piórnika kolejny zupełnie zwyczajny dzień.

Piko
turkusowy ołówek

Piko

Przez przypadek zmienia pozycję podczas podróży w plecaku Hani i na moment staje się źródłem małej zagadki.

Lusia
gumka

Lusia

Jak zwykle zachowuje spokój, nawet kiedy plecak Hani zamienia wnętrze piórnika w małą karuzelę.

Gabi
linijka

Gabi

Próbuje zachować rozsądek zarówno podczas rozmów o antenokominie, jak i wtedy, gdy Fifi znów ma plan.

Fifi
temperówka

Fifi

Antenokomin natychmiast pobudza jej wyobraźnię. A kiedy wszystko wraca do normy, Fifi oczywiście ma już kolejny plan.

✦ Tajemnicza Kieszonka

Nadal bez zmian

Tym razem cała zagadka rozegrała się zupełnie gdzie indziej.

Tajemnicza Kieszonka nie poruszyła się, niczego nie ukrywała i nie zdradziła żadnego nowego sekretu. Podczas gdy Hania zastanawiała się nad Piko, kieszonka pozostawała dokładnie taka jak wcześniej.

Status: nadal pusta
Pogadajmy o odcinku

A Ty co byś wymyślił?

W tym odcinku najważniejsze są wyobraźnia, wspólne tworzenie i małe rzeczy, które czasem na moment wydają się bardzo tajemnicze.

  • 01 Co narysowałbyś wspólnie z kimś, kto ma zupełnie inny pomysł niż Ty?
  • 02 Jak według Ciebie wyglądałby prawdziwy antenokomin?
  • 03 Co pomyślałbyś, gdyby coś w Twoim piórniku leżało inaczej niż wcześniej?
Mała podpowiedź Dla rodzica

Szkolne zadanie Hani i Oli pokazuje, że dwa różne pomysły nie muszą ze sobą konkurować. Czasem właśnie ich połączenie prowadzi do najbardziej oryginalnego rozwiązania.

Można wykorzystać odcinek do prostej zabawy: dwie osoby wymyślają po jednym elemencie, a potem próbują stworzyć z nich jeden wspólny rysunek lub historię.

Tajemniczy fragment z Piko pozostaje celowo bardzo subtelny. Hania coś zauważa, ale nie rozpoczyna żadnego śledztwa. Dla niej to po prostu jeden z tych drobiazgów, które przez chwilę wydają się dziwne, a potem ustępują miejsca zwyczajnemu dniu.

Jedna mała rzecz wyglądała inaczej… ale dzień szybko potoczył się dalej.

Hania wróciła do lekcji, a mieszkańcy piórnika do swoich zwyczajnych nocnych spraw. I tylko Fifi znów ma plan, którego reszta wolałaby jeszcze nie poznawać.

← Poprzedni odcinek: Fifi ma plan! Wszystkie odcinki → Zajrzyj do bajek →

Podobne wpisy